Wyświetl pojedynczy post
GBO
Senior Member
 
Od: 06.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#228
Stary 09.03.2016, 09:29
Co do wczorajszego meczu:

1. Broniszewski - Osoba, której zrobiono wielką krzywdę karząc mu zająć stanowisko trenera Wisły. Jest to typowy przykład osoby, którą psychicznie przerosła funkcja, którą kazano mu objąć. Facet w trakcie meczu jest zwyczajnie sparaliżowany odpowiedzialnością. Jest wystraszony, niepewny siebie, nie wierzy w siebie. Taka osoba nie ma odwagi podejmować jakichkolwiek decyzji bo boi się że przyniosą jeszcze gorszy skutek. Dlatego uparcie trzyma się określonego schematu. Nawet jeżeli schemat ten okazał się ujowy w 4 na 5 sytuacji to szósty raz zastosuje ten sam. Nie jest psychicznie zdolny do podjęcia ryzyka. Dlatego cały mecz grał Boguski i Małecki, dlatego wszedł beznadziejnie słaby, obecnie, Brożek. Odwołanie się do najbardziej doświadczonych graczy że może akurat dziś uda im się to jedno zagranie...

Tak przy okazji to powyższe odnosi się i do Pawłowskiego i do Moskala. Ludzie mentalnie nie przygotowani do prowadzenia Wisły.

Co do meczu to niestety kaszana jak wcześniej. Pierwsza połowa dobra ale tylko dlatego że Korona dostała bramkę w pierwszej minucie i całkowicie się tym faktem pogubiła. Wystarczyła jednak rozmowa z TRENEREM w szatni i w drugiej połowie wyszedł zupełnie inny zespół. U nas w szatni albo grali w bierki albo jedyne co miał do powiedzenia Broniszewski to: " Panowie jest za#%#$%ście jedziemy dalej".

Piłkarze też niestety strasznie słabi psychicznie. Nie oszukujmy się. Przecież oni nie żyją w zamkniętym i odizolowanym świecie. Widzą co się o nich pisze i słyszą co się o nich mówi. Syndrom 60 minuty siedzi w głowach. A że piłkarze zwykle do wybitnych intelektualnie jednostek nie należą to i zaczynają wierzyć że jest tak jak się o nich pisze/mówi. Brak wiary w siebie powoduje że szybko pojawia się panika w ich poczynaniach defensywnych. Nawet jeżeli mają jakiś schemat na grę to jak pojawia się panika to zapominają o wszystkich założeniach. Meczy bez wygranej coraz więcej a widmo spadku coraz bardzie realne ( w który to osobiście nie wierzę ) presja coraz większa... wygrać cokolwiek. Wygrać dwa mecze pod rząd i zobaczymy zupełnie inną drużynę.

Małecki. Niestety wystarczyły 3 mecze i mamy powrót starego Małeckiego. Zaczynają się pretensje do kolegów, kłótnie z sędzią. Im więcej będzie grał tym bardziej będzie odzyskiwał pewność siebie i tym częściej będzie wywoływał konflikty w drużynie. Taka moja opinia. I niech ktoś mu powie że akcję zaczyna się od podania a nie od prowadzenia piłki...

Ogólnie mamy piłkarzy bez wiary w siebie i wystraszonego trenera niezdolnego do jakiegokolwiek ryzyka.

Albo zatrudnimy trenera ze zdolnością motywacji albo będzie krucho. Bo w przeciwieństwie do pozostałych zespołów w dolnych rejonów tabeli, nasi piłkarze mentalnie do walki o utrzymanie przygotowani nie są.
Odpowiedz cytując