|
Ewidentnie było widać, że koło 60 minuty naszych zatkało, dlatego pojawiła się gra "dzida na Ondraska" i niech się dzieje wola nieba. Korona na nas siadła fizycznie i tylko dzięki Miśkiewiczowi skończył się jak skończyło. Na ostatnie 10 minut nasi złapali drugi oddech. Zbrodnią było niedokonanie 3 szybkich w 2 połowie.
|