To był pierwszy mecz, który oglądałem od 1 (z ręką na sercu do tak od 4 minuty

) do 90 minuty.
O ile pierwszą połowę mołbym nazwać świetną w naszym wykonaniu to druga połowa od 50-55 minuty poza kilkoma zrywami dosłownie przestajemy istnieć.
Nie wiem czy to leży po stronie motoryki czy psychiki, ale mam wrażenie, że ktoś tu dał dupy w Turcji.
Btw, .... z tą sprzedajna ....ą w bramce. Miśkiewicz dzisiaj na propsie.