|
O ja .......e. Zeby stwierdzić, że Uryga grał nieźle wczoraj, trzeba było oglądać mecz na grzybkach halucynkach, tudzież być ślepym niczym Wonder Stevie. On nie zagrał nieźle, zagrał gorzej niz tragicznie.
Podania do przeciwnika, stanie jak kołek w środku i co najwazniensze - Alan wchodzi dupą we własną bramkę, często jest między srodkowymi obrońcami, przez to w srodku pola tworzy sie jebana dziura i przeciwnik (np Vacek) robi co chce. Jego pressing jest kompletnie nieefwktywny. Niby jest, ale nic z tego nie wynika. Do przodu - wiasomo totalnie zero. Szkoda mi Brleka, bo pewnie nigdy wcześniej nie gral z takim ogórem koło siebie. Uryga generuje prawie wszystkie nasze problemy w srodku pola.
Jestem w stu procentach przekonany, że z dniem odstawienia Urygi od wyjściowej 11 czyli w dniu w którym Cupiał w końcu odzyska swoją szafę z nagimi fotkami, ktorą Alan trzyma w chacie - zaczniemy wygrywać.
Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Listen fucking stars - you're breaking our hearts!!
|