
VS
Przed piłkarzami Wisły kolejne ważne spotkanie. Tym razem Biała Gwiazda przed własną publicznością zmierzy się z zespołem Piasta Gliwice. W jesiennym spotkaniu obu klubów, górą był zespół jeszcze niedawnego lidera Ekstraklasy, który wygrał spotkanie w Gliwicach 1:0.
Teraz nadarza się okazja do rewanżu. Oba zespoły swoje w ramach 25 kolejki miały rozegrać we wtorek, jednak w wyniku złych warunków atmosferycznych zarówno spotkanie Piasta ze Śląskiem jak i Wisły z Koroną zostało odwołane. Kto lepiej wykorzysta szansę, aby przygotować się do piątkowego spotkania?
Jedno jest pewne, dla obu klubów najbliższe spotkanie jest bardzo ważne. Wisła walczy o wyjście ze strefy spadkowej a gliwiczanie o powrót na fotel lidera. Kto po meczu będzie bardziej szczęśliwszy i bliższy upragnionego celu? Remis nikogo nie zadowoli.
Początek meczu zaplanowano na godzinę 20:30 a transmisję przeprowadzi stacja Canal+ Sport a na dzień dzisiejszy nie znamy jeszcze głównego arbitra piątkowej potyczki przy R22.
Terminarz XVI kolejki Ekstraklasy:
PIĄTEK:
18:00 Podbeskidzie Bielsko Biała - Korona Kielce
20:30 Wisła Kraków - Piast Gliwice
SOBOTA:
15:30 Górnik Łęczna - Termalica Nieciecza
18:00 Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin
20:30 Legia Warszawa - Górnik Zabrze
NIEDZIELA:
15:30 Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok
18:00 Lech Poznań - Cracovia
PONIEDZIAŁEK:
18:00 Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów
Zapraszam na zapowiedź piątkowego spotkania!
Historia spotkań pomiędzy Wisłą Kraków a Piastem Gliwice:
Sezon 2007/08: Brak spotkań.
Sezon 2008/09:
18 października 2008, 19:45 Wisła Kraków - Piast Gliwice
2:0, Rafał Boguski 45, Paweł Brożek 90
Sezon 2009/10:
24 października 2009, 17:00 Wisła Kraków - Piast Gliwice
2:1, Paweł Brożek 24,
Marcelo 75 - Jakub Biskup 55
Sezon 2010/11: Brak spotkań.
Sezon 2011/12: Brak spotkań.
Sezon 2012/13:
7 kwietnia 2013, 17:15, Wisła Kraków - Piast Gliwice
1:2, Ivica Iliev 8 - Damian Zbozień 70, Rudolf Urban 73
Sezon 2013/14:
13 września 2013, 20:30, Wisła Kraków - Piast Gliwice
3:0, Paweł Brożek 33,61, Donald Guerrier 84
Sezon 2014/15:
28 lipca 2014, 18:00, Wisła Kraków - Piast Gliwice
1:1, Maciej Jankowski 77 - Jan Polák 49
Ciężkie życie(byłego) lidera.
Jeszcze nie tak dawno gliwiczanie byli na ustach wszystkich. Wygrywali mecz za meczem, imponując wielu ekspertom swoją grą i podejściem do rywali. Trener Latal stworzył maszynkę do wygrywania, która po rundzie jesiennej okrzyknięta została rewelacją ligi i sięgnęła po tytuł mistrza jesieni.
Sielanka w Gliwicach nie trwała jednak zbyt długo, pierwsze kolejki rundy wiosennej przyniosły, kilka niespodzianek w postaci remisów ze słabszymi drużynami, przez co Piast spadł na drugie miejsce w tabeli. Czyżby zbyt duże oczekiwania kibiców, prezesów czy ekspertów przerosły piłkarskie możliwości Piasta? Czy może zespół złapał zadyszkę, lub został nie do końca przygotowany do rundy rewanżowej?
Najbliższe mecze dadzą nam odpowiedź, na co stać zespół ze Śląska i czy moda na Piasta już minęła.
Gliwiczanie zaliczy w tym roku mały falstart w trzech dotychczasowych spotkaniach zespół czeskiego szkoleniowca na dziewięć możliwych oczek zgarnął tylko dwa i to za bezbramkowe remisy. Jedynym, który mógł cieszyć się z takiego obrotu sprawy był Jakub Szmatuła, który śrubował klubowy rekord spotkań z czystym kontem. Piast jest zdecydowanie zespołem własnego boiska w tym sezonie tylko raz dał się pokonać a pozostałych spotkaniach zdobywał minimum jeden punkt.
Piastunki pod lupą TWSD.
Maciej Jankowski to nazwisko rzuca się w oczy kibicom Wisły Kraków, którzy przeglądają skład naszego najbliższego przeciwnika. Popularny Jankes tej zimy zamienił Kraków na Gliwice, wielu dopatruje się w tym transferze drugiego dna, sugerując, że to przez niego Piast zaczął tracić punkty na potęgę. Oczywiście wszystko w ramach żartu i z odpowiednią nutką ironii. Trudno o Jankowskiego znaleźć jakieś plusy, czy bramki, więc na tym poprzestanę.
Pierwszoplanową postacią w drużynie Radoslava Latala jest bez wątpienia
Martin Nespor, czeski napastnik w tym sezonie już ośmiokrotnie znajdował drogę do bramki rywali, do zdobyczy bramkowej Czech dorzucił jeszcze dwie asysty.
Kolejną ważną postacią w gliwickim zespole jest najlepszy asystent w całej lidze -
Patrik Mraz, Słowak ma w swoim dorobku dziesięć asyst oraz dwie bramki. Warto zauważyć, że na palcu gry wystawiany jest na boku obrony, to świadczy o jego atutach w grze ofensywnej.
Drugim najlepszy strzelcem Piastunek jest
Josip Barisić, który ma na swoim koncie sześć bramek.
Przeglądając skład naszych rywali warto również zwrócić uwagę na takich zawodników jak
Kamil Vacek czy
Uros Korun - obaj są pewnymi punktami zespołu Latala. Ustalanie składu czeski trener rozpoczyna jednak zawsze od
Jakuba Szmatuły, bramkarz Piasta może pochwalić się rozegraniem wszystkich spotkań ''od deski do deski". Do niego również należy rekord obecnych rozgrywek bez puszczonego gola. W całym sezonie Szmatuła aż w dziesięciu spotkaniach zachowywał czyste konto.
Zespół Piasta na pewno będzie chciał udowodnić w piątek, że dotychczasowe mecze były tylko wypadkami przy pracy i w najbliższym spotkaniu będą chcieli wrócić na właściwe tory. Kibice w Krakowie mają nadzieję, że Biała Gwiazda skutecznie im te szyki pokrzyżuje.
Wiele wskazuje na to, że w piątkowym spotkaniu trener Piastunek będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich zawodników i będzie mógł wystawić najmocniejszą jedenastkę.
Do Krakowa wybierają się również kibice gliwickiego klubu, Stowarzyszenie Kibiców daje możliwość swoim kibicom na wybór środka transportu. Wyjazd autokarowy z biletem to koszt 75 złotych, natomiast wyjazd na własnym autem to koszt 50 złotych, z racji bliskiej odległości między miastami spodziewać się można dość licznej delegacji gliwickich kibiców. Za pewne nie będzie ona tak liczna jak kibiców Wisły w jesiennym spotkaniu, ale zamknie się pewnie w przedziale 300-400 osób.
Napięcie w krakowskim klubie. Tadeusz Pawłowski urlopowany!
Ciężkie dni nastały w Wiśle Kraków. Po zimowych transferach, większość kibiców była bardziej zadowolona niż przez ostatnie marne okienka. Fakt faktem, na ocenę poszczególnych gracz pewnie jeszcze poczekamy do końca sezonu, ale przyznać trzeba, że aktywności na rynku transferowym nie można było nam odmówić. Klub pozyskał aż siedmiu nowych piłkarzy, którzy praktycznie z miejsca wkroczyli do pierwszego składu. Wyjątkiem jest Krzysztof Drzazga, który póki, co w ekstraklasie zaliczył kilkunastominutowy występ.
Zbyt pięknie to jednak nie wygląda, fatalny start po przerwie zimowej i tylko jeden zdobyty punkt w trzech spotkaniach spowodowały, że nad Wisłą zawisła groźba spadku i walki o ligowy byt. Nie tak wyobrażał to sobie zapewne trener Pawłowski, który za taką postawę został z klubu zwolniony a ładniej mówić -urlopowany. Jedno jest pewne, nie zobaczymy już popularnego Teda za starami Wisły Kraków.
Zespół w spotkaniu z Koroną Kielce miał poprowadzić Marcin Broniszewski, który w naszym klubie występuje w roli strażaka, ponieważ już drugi raz wcielał się w rolę trenera tymczasowego. Jednak jego dotychczasowe osiągnięcia nie napawały zbytnio optymizmem. Wystarczy spojrzeć na końcówkę rundy jesiennej. Wiadomo teraz sytuacja byłaby zupełnie inna, zespół kadrowo prezentował się znacznie lepiej niż poprzedniej rundzie, lecz zarówno teraz jak i na jesieni piłkarze psychicznie byli rozbici i Broniszewski w roli psychologa się nie sprawdził.
Nie jest powiedziane, że nasz drugi trener nie dostanie swojej szansy, bo jeżeli do piątku zarząd naszego klubu nie zakontraktuje nowego szkoleniowca to zespół do najbliższego pojedynku przygotuje Broniszewski.
Kto nowym szkoleniowcem?
W mediach i innych źródłach informacyjnych pojawiają się, co rusz kolejne kandydatury nowych osób mogących objąć stery w Wiśle. Na pierwsze miejsce wysuwa się osoba Franciszka Smudy, który nawet w jednym z wywiadów mówił, że Białą Gwiazdę poprowadziłby nawet za darmo - co oczywiście jest kompletną bzdurą. Niektórzy kibice, bywalcy tego forum również widzieliby na tym stanowisku byłego selekcjonera kadry.
Wypadło by jednak najpierw przeanalizować pewne ruchy, wywiady i słowa, jakimi był trener Wisły raczył nas wszystkich, kiedy został z naszego klubu zwolniony z funkcji pierwszego szkoleniowca. Czy naprawdę Franciszek Smuda jest tym jedynym, który zbawi Wisłę? Czy widmo spadku, które zajrzało nam w oczy posunie nas do tego, aby sprzedać się po raz kolejny osobie, która pozwała nasz klub do sądu?
Miejmy nadzieję, że w tym klubie jest, choć jedna osoba, która myśli racjonalnie i nie powoła na to stanowisko w/w trenera. Być może będzie to osoba, której kompletnie nikt się nie spodziewa a Boss sięgnie głębiej do kieszeni, skoro już raz wydał pieniądze na zawodników, to niech teraz dorzuci do tego trenera przez duże "T".
Czas działa na naszą korzyść!
Po części to prawda, zespół psychicznie rozbity, wczoraj miał zmierzyć się w kolejnym spotkaniu o ważne trzy punkty. Jak wiemy mecz nie doszedł do skutku a sztab szkoleniowy zyskał dodatkowo kilka dni na podbudowanie morale zespołu. Należy mieć nadzieję, że ten czas wykorzystany zostanie do maksimum a w piątek zobaczymy zupełnie inny zespół niż ten, który bojaźliwie cofnął się po zdobytej bramce z Podbeskidziem.
Powrót Guzmicsa i Guerriera.
Wiele wskazuje na to, że trener Wisły będzie miał do dyspozycji w piątek wszystkich zawodników. Na lekki uraz narzekał, co prawda Richard Guzmics i jego występ z Koroną nie był możliwy, jednak na piątkowym mecz z Piastem węgierski obrońca powinien już być gotowy.
Daje nam to duży komfort przy zestawieniu linii obrony, ponieważ nie trzeba będzie zmienić pozycji Alanowi Urydze, czy Maćkowi Sadlokowi.
Powrót Donalda Guerriera również wydaje się kwestią czas, Haitańczyk wyszedł już ze szpitala i cały tydzień, powinien ćwiczyć razem z zespołem, co również zwiększa nasze szanse i możliwości przy zestawieniu drugiej linii.
Przypuszczalny skład:
Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Wolski, Bałaszow, Guerrier, Uryga - Brożek, Ondrasek.
Psycholog potrzebny od zaraz?
Co tak naprawdę jest przyczyną naszej słabej postawy w lidze? Czego brakuje naszym zawodnikom? Trenera, psychologa? Może obu?
Jak można zauważyć, na przykładzie spotkań z Górnikiem Łęczna czy Podbeskidziem - nasza drużyna ma pewien problem, gdzieś w podświadomości? Po strzelonej bramce Wiślacy nie idą za ciosem nie dążą do "dobicia rywala" tylko rzucają rękawice i czekają na ciosy rywali. Przygotowanie fizycznie to jedna sprawa druga może bardziej poważna to przygotowanie mentalne?
W Wiśle brakuje zawodników z ponadprzeciętnym zmysłem wygrywania. W zespole po strzelonej bramce pojawia się niepokój, że przyjdzie "zły Pan" i zabierze nam zwycięstwo i tak się przeważnie kończy, bo Wiślacy przegrywają mecze w swoich głowach. Być może rozmowa z psychologiem, czy jakieś działania dążące do podniesienia własnej wartości przydałby się naszym zawodnikom bardziej niż kiedykolwiek..?
Zapraszam do dyskusji na temat zbliżającego się meczu!