|
Jak dla mnie zarząd/trener czy ktokolwiek kto teraz Wisłą dowodzi sam strzelił sobie/klubowi w kolano.
Po pierwsze nie podpisano z nim kontraktu do 31 grudnia 2015 roku i tym samym każdy ogarnięty człowiek w klubie wiedział, że może podpisać z dniem 2 stycznia kontrakt z każdym klubem.
Po drugie gdy podpisał kontrakt z Legią to czemu kluby się nie dogadały. Każdy ogarnięty wiedział, że jak go wywalą do rezerw to pójdzie do sądu. A, że zarząd/prawnicy mają stuprocentowe przekonanie, że przegrywamy każdą sprawę w sądzie to po co się do niego pchać... Lepiej mieć 200 tys złotych niż płacić mu pewnie z 30 tys miesięcznie. A teraz ani nie mamy kasy za grajka, a płacić dalej musimy!
Po trzecie Pawłowski powtarzał, że jest to pierwszy bramkarz. Potem zesłał go do rezerw za słabą formę. Pawłowski odszedł udzielił wywiadu, że nie mógł skorzystać z Cierzniaka bo... został sprzedany do Legii (a nie, że miał słabą formę!). A teraz nawet go nie chcieli zwolnić tylko urlopować żeby przełożyć sprawę w sądzie...
Po czwarte dzień przed procesem zarząd postanawia o przywróceniu Cierzniaka do pierwszego składu czym potwierdza, że sypnęła się cała linia obrony...
Po piąte, nawet jak się nie dogadali z Legią to czemu nie zostawić go w pierwszej drużynie i ewentualnie nie wystawiać do 18nastki. Albo wystawiać do pierwszego składu i zobaczyć czy będzie wartością dodana czy będzie leciał w kulki...
A po szóste to każdy z nas tutaj i każdy w Polskiej piłce ma świadomość graniczącą z pewnością, że dlatego został zesłany do rezerw bo zarząd zachował się jak małe, rozkapryszone dziecko i chciał mu zrobić "na złość". Decyzja sądu jedynie potwierdza to co wszyscy wiedzą czyli Cierzniak został zesłany do rezerw tylko i wyłącznie dlatego, że podpisał kontrakt z Legią.
Za te i inne sprawy sądowe, których konsekwencje nie po raz pierwszy ponosi klub powinny lecieć głowy w zarządzie. Źle podpisywane umowy z zawodnikami/trenerami, brak podpisywania umów ze sponsorami... itp itp
|