Sprawy z Cierzniakiem nie byłoby, gdyby Gaszyński nie ośmieszył się, a Legia po prostu wykorzystała głupotę działaczy Wisły (to działa w dwie strony - Jović, Pietrzak).
To, czy Cierzniak grał na dwa fronty ma małe znaczenie z prostego powodu, bo dla niego to awans sportowy i nikt nie wymagał od niego, aby po pół roku gry zadeklarował, że będzie tu grał do końca kariery.
Gdyby mu Gaszyński zaproponował takie warunki jakie dostał w Warszawie lub gdyby Wisła miała plany regularnej gry w europejskich pucharach, to Cierzniak mógłby zostać, a że w Wiśle prezesi oszukują kibiców, to jest jak jest:
http://sportowefakty.wp.pl/pilka-noz...i-europejskiej
Cytat:
|
Celem sportowym Wisły Kraków na 2015 rok jest awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej - zapowiedział nowy prezes Białej Gwiazdy Robert Gaszyński.
|
W dniu, kiedy było wiadomo, że Wisła nie zagra nawet w fazie wstępnej LE, Gaszyński powinien podać się do dymisji, tego nie zrobił i jeszcze przez kilka miesięcy pełnił funkcję prezesa, choć już nie był tak aktywny w mediach jak na początku.
Potem już poszło jak z płatka.
Zamiast załatwić sprawę po cichu i puścić Cierzniaka za 100, 200 tys. zł w styczniu 2016r. i uznać, że na ten moment Legia stoi wyżej w hierarchii (oczywiście za rok, za dwa może to się odwrócić), zaczęła się niepotrzebna afera, która miała za cel zamazać nieudolność Wisły - oczywiście sporo kibiców za tym poszło, bo odezwały się kompleksy do Legii (gdyby była odwrotna sytuacja, ci sami ludzie krytykowaliby Legię, że nie chce puścić piłkarza do Wisły).
Niektórzy zaczęli wmawiać, że Cierzniak - najlepszy piłkarz Wisły rundy jesiennej z powodu słabych umiejętności sportowych został przesunięty do rezerw, bo nie miałby szans na grę w rundzie wiosennej.
Cyrk na całego.
To w takim razie Boguski musiałby biegać po szesnaście godzin na dobę po Błoniach za karę i tak byłoby za mało.
Cierzniak zachował się trochę nie fair, ale po bardzo solidnej grze przez ostatnie pół roku mógł spodziewać się awansu sportowego (w przeciwieństwie do Boguskiego) i z tego skorzystał.
Dla niego to nie ma znaczenia, czy to jest Legia, Lech, klub zagraniczny, bo w nagrodę za dobrą postawę w Krakowie dostał szansę na grę w lepszym klubie, a że nie jest wychowankiem, grał zaledwie pół roku nikt nie powinien sądzić, że będzie grał za mniejsze pieniądze w słabym zespole, skoro może zaistnieć w silniejszej drużynie.
Lewandowski zrobił wiele dobrego dla Dortmundu, ale tego klubu nie było na niego stać, to poszedł za darmo do Bayernu, więc też można byłoby mieć do niego pretensje, że nie przedłużył z Borussią kontraktu, aby Bayern zapłacił za niego 40-50 mln euro.
Te sprawy są do siebie bardzo podobne. Tylko Borussia lepiej się zachowała, bo miała świadomość, że nie utrzyma Roberta i nie miała pretensji, że podpisał kontrakt z jednym z dwóch największych rywali.
Wychodzące sprawy z Jovaniciem, z Genkowem, z Jovanoviciem (podpisywanie nierealnych kontraktów ze
słabymi graczami) i w konsekwencji płacenie milionowych odszkodowań pokazują, że od lat jest problem z nieudolnymi działaczami na Reymonta, więc sprawa z Cierzniakiem jest kolejną, a nie czymś nowym. Tylko tam Legia nie wchodziła w grę, więc sprawy Jovanicia, Genkowa (podpisanie na kilka lat kontraktów z zawodnikami, którzy nie byli sprawdzeni) zostały zamiecione pod dywan bez cienia refleksji - dlaczego doszło do tych sytuacji, a dodatkowo tu jest coś innego - Cierzniak grał dobrze w przeciwieństwie do tych trzech zagranicznych ,,gwiazd".