Rustin napisał(a):

|
Wczorajszy mecz to jedna wielka żenada, nie tylko na boisku ale po części również na trybunach. Po bramce dla gości zamiast uświadomić tych pozorantów o co grają i gdzie są, zaczęło się głaskanie "Czy wygrywasz, czy nie...". Rozumiem krzyknąć raz, dwa a nawet trzy, ale żeby prawie 15 minut "wałkować" to samo w momencie, gdy jesteśmy na trzecim miejscu od końca w tabeli? Rozumiem, że trzeba chwalić się przywiązaniem do barw i zaszczepić to w tej młodzieży, ale wczoraj brzmiało to jak jakiś "Anielski orszak" lub w najlepszym wypadku "Nic się nie stało...". Nie potrafię zrozumieć tego bezgranicznego głaskania.
|
Dokładnie tak. + do tego jebanie po Łęcznej i Motorynce jakby przynajmniej Lechem byli. Źle się dzieje w państwie duńskim.
Zagraliśmy bardzo słabo, po maks 15 minut próbowania w każdej połowie. Zresztą widać było, że gdy się Łęczną docisnęło to sami się gubili... skuteczność nadal fatalna, gdyby nie przypadkowy gol Donalda to znowu byłoby 0:1.
W ogóle wiadomo co z jego zdrowiem?