Wyświetl pojedynczy post
Adenalix
Senior Member
 
 
Od: 08.2003
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#133
Stary 23.02.2016, 00:48
Teraz .......enie o Kazku Moskalu. Kazik to symbol Wisły, swoje atuty miał, potrafił odcisnąć piętno na drużynie, ale to był Jonasz. Ile to razy przegrywaliśmy w ostatnich sekundach meczu? Każdy na forum pisał, że znamy skład wyjściowy na tydzień przed meczem i w której minucie kto wejdzie na boisko. Pól ligi się nauczyło jak gramy. Oczywiście graliśmy efektowną piłkę i wydawało się, że niewiele brakuje do mistrza wszechświata. Niestety prz..e.........iliśmy wszystkie najważniejsze mecze w tym sezonie. Później przyszedł "Bronek". solidny i pracowity asystent, który nie jest trenerem. Tak jak trenerem nie jest kierownik drużyny i masażysta. Narobiliśmy masę baboli czyli 0 punktów w 5 meczach i kilka tygodni przerwy. W przerwie ktoś wymyślił Pawłowskiego. Ktoś wymyślił Małeckiego, Banderowca i całą resztę, ale wtedy mieliśmy już 5 porażek z rzędu i 4 mecze bez bramki z rzędu. Wszyscy pisali jaki ważny jest mecz we Wrocku na początek, że to nam wyznaczy cele na resztę sezonu.

Ten mecz pokazał, że Pawłowski to trener bez żadnego warsztatu. I to pół biedy, bo podobni jemu odnosili sukcesy. Sukces Pawłowskiego we Wrocku w pierwszym sezonie to był moim zdaniem sukces zgranej ekipy asystentów. Kumaci i ogarnięci, a Pawłowski autokratą nie jest. Ale do Wisły Tadek przyszedł SAM. Nie przyprowadził nikogo. Żadnego trenera, trenera bramkarzy, asystenta, kierownika i również dlatego moim zdaniem szatnia go nie kupiła. To znaczy szatnia musi uwierzyć w trenera. Albo w jego warsztat, wiedzę, osobowość, charyzmę...

Moim zdaniem w tych dwóch meczach Pawłowski zrobił błędy personalne. Robił złe zmiany, nie reagował w porę. Ten Klub go przerósł. Być może się ogarnie, może ma otwarty umysł i będzie mieć dobry doradców. Może...

Dzisiejszy mecz jaki był każdy widział i wiele uwag podzielam. Kompletnie źle zestawiony środek pola, dwóch napastników okazało się być mniej ofensywną opcją od 4-5-1, bo nie miał kto im dostarczać podań. Skrzydła, którymi zachwyca się Pawłowski były tak chaotyczne... Guerrier bez formy, Banderowiec mnie w ogóle nie przekonuje, Małecki zatracił swoje atuty poza cechami wolicjonalnymi. Popović dobrze wyglądał bo wszedł w 80 minucie, gdy odległości pomiędzy formacjami były bardzo duże.
Dla mnie było jasne 10 minut po przerwie, że bez korekty ustawienia będziemy walczyć do końca meczu o przetrwanie. Środek pola tracił piłkę, skrzydła i przód nie umiał piłki przytrzymać. Po stracie piłki GŁ wychodził od razu na obrońców, bo środek pola bez piłki łatwo było zgubić. Skrzydła do zmiany. Obowiązkiem było wzmocnienie środka co paradoksalnie dałoby nam więcej okazji z przodu. Alan Uryga się nie nadaje na ekstraklasę. Bez kitu. Drzazga nie wącha murawy a na kontry byłby idealny. Szybka noga, ciąg na bramkę.
My musimy grać krakowską piłkę. Ja do ciebie ty do mnie. My nie możemy grać dzidy na pałę przez 90 minut. To nie nasza gra. My musimy mieć dyrygenta w środku pola. CHłopa, który zmieni tempo gry, przerzuci ciężar i dogra ileś piłek do Ondraszka i Brożka, którzy sami nic nie wykreują, ale jak dostaną to powinno być groźnie.

Jeszcze zdanie o cechach mentalnych: chodzę na mecze prawie od 30 lat i takich elektrycznych piłkarzy to ja nie pamiętam. I to z ŁĘCZNĄ... Z tego da się wykrzesać więcej tylko muszą nabrać pewności siebie. Łatwo powiedzieć (napisać)....
Tak. Nie mogę spać po tym cholernym meczu. Ale przynajmniej parę razy kibice ładnie .......n.ęli...
Do what you mean and mean what you do.
Odpowiedz cytując