Wyświetl pojedynczy post
serek.c2
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Chrzanów

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11
Stary 14.02.2016, 16:43
AgresywnyChomik napisał(a):Wyświetl post
Nie, ale dyskryminujesz sukces KASPERCZAKA w tamtej Wisle.

Nie da sie Moskala ocenic? Ja wiem ze wiekszosc patrzy przez pryzmat wislackiej historii. On udowodnil ze jest trenerem slabym bez wynikow przed i po przygodzie z Wisla, nigdzie gdzie trenowal nie udowodnil ze warto wiazac z nim nadzieje na dluzej.

Ok czaje ze lubisz tiki take klepanie dla oka, "przewage" w meczu itp, gwoli sprawiedliwosci Wisla w piatek grajac tak ze bolaly zeby tez miala setki i tez jak za Moskala ich nie strzelila.

Jeszcze raz co do zawodnikow, na papierze nie mamy najslabszego skladu w lidze jednak trener musi umiec trafic do graczy, sprawic by byli mentalnymi "skur*****" ile razy Wisla Moskala przegrala/zremisowala po straconych bramkach w koncowkach? Tu moim zdaniem brakowalo przedewszystkim trenera bo dobry wujek Kazek owszem byl.

Jestem pewien ze Pawlowski wykrecajac podobne "wyniki" nie posiedzi na lawce nawet polowy kadencji Moskala.
Nie dyskryminuję jego sukcesów - każdy chyba jednak przyzna, że jego Wisła nie miała w lidze poważnego rywala, a skład był jak na naszą ligę bajeczny (sam atak to Frankowski, Kuźba i Żurawski, w rezerwie młody Broziu... o czym tu pisać jeszcze ). Wyników nie miał? A gdzie miał je mieć? W Wiśle zawsze traktowano go jako strażaka... W Termalice miał mieć te wyniki? W klubie, który nie bardzo chciał wejść ligę wyżej? Może w Katowicach miał awansować?

Teraz była jego prawdziwa szansa na wynik i wg mnie robił świetną robotę - wystarczyło wzmocnić skład (co właśnie zrobiono) i wyrównać zaległości płacowe względem piłkarzy (to też zrobione...). Dobry wujek Kazek piszesz - a widziałeś Ty w ogóle jak wyglądały relacje trener-zawodnicy? Mentalnymi s....ysynami być nie muszą - wystarczy, że zaczną wykorzystywać setki. Tego jednak żaden trener nie nauczy, albo przyjdą lepsi piłkarze, albo obecni zaczną mieć trochę więcej szczęścia. Trener swoje zrobił - nasz system gry pozwalał nam tracić mało bramek i stwarzać olbrzymią ilość sytuacji pod bramką przeciwnika. Reszta w nogach piłkarzy - trener za nich nie strzeli.

Nie odpowiadaj już, bo będzie jałowa dyskusja. Swoje zdanie znamy i raczej go nie zmienimy.