Oglądając wczorajszy mecz przypomniała mi się Wisła Skorży

Tylko, że mimo wszystko piłkarska jakość trochę nie ta. Za to Skorża piałby z zachwytu jakby dostał Ondraska, bo całe życie facet prosił się o ten typ piłkarza na swoje dzidy
Co do meczu - pierwsza połowa do 30 minuty beznadzieja. Między 30 a 70 minutą mieliśmy olbrzymią przewagę i aż żal dupę ściska, że nic nie wpadło. Wykonawcy się zmieniają, trenerzy też a my nadal partolimy 100% sytuacje a przeciwnik strzela z dupy i wpada.
Co do piłkarzy - to co było mocne za Moskala - boki obrony - tragedia. Sadlok dokumentna a Burlidze widać mentalnie nie służy zamieszanie wokół jego osoby.
Guerrier dno dna, a Bałaszow też chaos, ale jemu przynajmniej zależy.
Pietrzak poprawnie, Uryga na totalne alibi jak zwykle.
Co do Miśkiewicza to potwierdził wszystko co pokazywał w ostatnim sezonie jak grał. Słaba gra nogami, ale refleks nieziemski, wystarczy popatrzeć na interwencję po strzale tego Japońca ze spalonego (przy nieuznanym golu). Taki Buchalik to by odprowadził piłkę wzrokiem. Cierzniak możliwe, że też. Przy bramce bez szans, bo 1) nie mógł się spodziewać takiego partactwa, aby wcześniej wyjść 2) sam strzał soczysty z bliska poza jego zasięgiem.
Boguski piękna bramka, tyle, że niestety ze spalonego. Akcja zakończona strzałem w poprzeczkę też bardzo fajna. Nie rozumiem wieszania psów, to już pretensje mam 3 x większe do Bałaszowa, bo Boguski przynajmniej .......nął jak należy i tylko milimetry sprawiły, że nie wpadło. Stoperzy poprawnie, chociaż Głowa powinien albo całkiem odpuścić i asekurować Sadloka albo go zwyczajnie odepchnąć jeśli mu nie ufał.
Generalnie nasza gra mi się nie podobała, pozytywy troszkę na wyrost. Już człowiek ma dość frajerskiego przegrywania po nieskuteczności i bramkach przeciwnika z niczego.