Tutaj o Dudce i jego wypadku artykuł z roku 2008 a wypadek miał miejsce w roku 2003
Cytat:
Pięć lat temu, prowadząc po pijanemu samochód, Dariusz Dudka (25 l.) śmiertelnie potrącił człowieka. Działacze Amiki Wronki bardzo mu wtedy pomogli. Dudka odpowiadał z wolnej stopy, dostał symboliczny wyrok w zawieszeniu. Wszyscy mu przebaczyli, życie potoczyło się dalej. Na Ukrainie pomocnik reprezentacji Polski udowodnił jednak, że niczego się nie nauczył.Maj 2003 roku, okolice Szczecina. Wracający z nocnej imprezy Dudka potrąca człowieka, który w wyniku doznanych obrażeń umiera. Pijany był i kierowca, i ofiara, która przechodziła przez pasy na czerwonym świetle. Dudce udało się wtedy wywinąć, w areszcie przebywał bardzo krótko. Zaraz potem udzielał wywiadów, w których zapewniał, że ten wypadek sporo go nauczył, że już nie będzie źle robił i tak dalej... Okazuje się jednak, że to były tylko puste słowa. I nie chodzi jedynie o to, co się stało na Ukrainie...
Już wcześniej można było nieoficjalnie usłyszeć, że Dudkę wciąż kusi alkohol. Dlaczego odszedł z Wisły? Jedna z nieoficjalnych wersji mówi o tym, że krakowianie aż tak bardzo nie walczyli o zatrzymanie swojego pomocnika właśnie ze względu na "problemy wychowawcze".
Postępując w ten sposób, Dudka sam niszczy sobie życie i karierę. O ile Boruc i Majewski powinni uzyskać przebaczenie, bo to ich pierwsza wpadka, o tyle mający tak tragiczne doświadczenia Dudka nie powinien już być powoływany do kadry. Skoro niczego nie potrafi się nauczyć, to nie ma dla niego miejsca w reprezentacji.
I jeszcze jedno: Auxerre, w którym gra Dudka, to małe miasto, gdzie wszyscy wiedzą o wszystkich niemal wszystko. Niedawno jeden z piłkarzy miał w klubie kłopoty, bo sprzedawca na stacji benzynowej doniósł, że ten gracz kupił u niego skrzynkę piwa.
Na szczęście okazało się, że to nie był piłkarz, ale jego brat, który jest do niego bardzo podobny. Dudka sobowtóra w Auxerre nie ma, więc niech lepiej uważa..
|