Wyświetl pojedynczy post
PvD
Armia Białej Gwiazdy
 
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11015
Stary 09.01.2016, 18:59
Cytat:
Po rozegraniu 33 meczów i strzeleniu 6 goli w III lidze małopolsko-świetokrzyskiej oraz po jednominutowym występie przeciwko Zagłębiu Lubin w Ekstraklasie do Legii ma przenieść się Konrad Handzlik.

To specyficzny krok.

Choćby dlatego, że fani obu zespołów "nie pałają do siebie miłością".

Również dlatego, że transfery pomiędzy oboma klubami mają miejsce rzadko.

Także i dlatego, że "Handzel" to piłkarz ciekawy, ale nawet na tle rówieśników niekompletny. Gdy wybiega na boisko jest graczem aktywnym, zaangażowanym w grę, dobrze wyszkolonym technicznie, dobrze czującym się w kreowaniu ofensywy na małej przestrzeni, a co istotne umiejącym wygrywać pojedynki 1 na 1. W ostatnim czasie, dzięki pracy z trenerami juniorów, dzięki pracy z Maciejem Musiałem i strategii dookoptowania go do I drużyny poczynił duże postępy. Z dobrej strony pokazał się w reprezentacji Polski U-18 i miewał sporo fajnych lub bardzo fajnych momentów w III lidze. Ale Konrad ma też słabsze warunki fizyczne, gorszą lewą nogę od prawej. Czasami, a nawet dosyć często "brakowało go" w momentach, gdy trzeba rzucić crossową piłkę na wolne pole, gdy trzeba solidnie uderzyć z dystansu. Wielokrotnie błyszczał, ale też bywał bezbarwny. Choćby całkiem niedawno, jak w meczu Wisła II - Garbarnia (0-2), gdy wypadł po prostu blado.

Czy to był z punktu widzenia sportowego dobry krok Handzlika, czas pokaże. Jakiekolwiek osądy na tej płaszczyźnie mogą się skończyć dla osądzających porażką. Serwis WislaLive.pl zastanawia się nad czymś innym. Genezą kroku Legii. Bo przecież warszawski klub ma na tej pozycji bardzo podobnego charakterystyką piłkarską gracza, urodzonego w tym samym roku. Nazywa się Miłosz Szczepański i też nieobca jest mu gra w kadrach juniorskich Polski. Szczepański był playmakerem Legii, gdy ta w czerwcu ubiegłego roku siegała po mistrzostwo Polski juniorów starszych. Ma też za sobą grę w III-ligowych rezerwach oraz w młodzieżowej Lidze Mistrzów. A prócz Szczepańskiego jest jeszcze rok starszy Michał Trąbka, wyjęty przez Legię z Górnika Zabrze, po tym jak zabrzanie w mistrzostwach Polski juniorów młodszych siegali po srebrne medale. I kilku innych ciekawych ofensywnych piłkarzy. Mimo to zdecydowała się wyłożyć ekwiwalent za wyszkolenie Handzlika, co z jednej strony mogło być kwotą niedużą, a z drugiej sporą.

Legia jednak robi coś, co robi już jej śladem spora ilość klubów polskiej Ekstraklasy. Dziś się nie transferuje graczy do I drużyny. Dziś każdy mądry klub sprowadza do siebie dobrze rokujących nastolatków. Jagiellonia wychowała sobie Drągowskiego, ale w SMS Łódź wypatrzyła Świderskiego. Pogoń grała licealistą Wojtkowskim, a teraz promuje jego rówieśnika Listkowskiego. Jeśli lokalny rywal Cracovia zarobi fajne pieniądze na Kapustce, to dlatego że jej skauci proponują grę w "Pasiakach" każdemu utalentowanemu chłopakowi z małopolski (tak też było z Kapustką). Takich przykładów można obecnie przytoczyć wiele. A przecież i Wisła nie żałowała chyba nigdy, że w wieku bodajże 15 lat sprowadziła z Pogonii Białogon Kielce braci Brożków, a jakiś czas później z IV ówczesnej ligi Jakuba Błaszczykowskiego.

Handzlik to interesujący piłkarz, lub jak to mówią niektórzy dyrektorzy sportowi "kandydat na piłkarza". Wisła w swojej Akademii takich "kandydatów na piłkarzy" o potencjale Handzlika ma jeszcze przynajmniej kilku. Czy będzie miała na "nich pomysł"? Czy znajdzie na nich środki? Czy pozwoli im sportowo zaistnieć? To pytanie "do niej". Być może angaż mocnego merytorycznie i profesjonalnie pracującego Jakuba Sage, to zwiastun nowych "lepszych" czasów. Czasów, w których funkcjonowanie rzetelnej Akademii Piłkarskiej będzie doceniane, a nie tylko marginalizowane.

Postawa Handzlika to dla wielu szok. Ale przed podobnym wyborem staną niebawem kolejni utalentowani wiślacy. Na trójkolorowym podwórku niezbyt doceniani, przez skautów i dyrektorów sportowych rywali dostrzegani i propozycjami zmiany barw klubowych nękani. W minionym roku do Lecha Poznań odeszło bodajże dwóch utalentowanych graczy z rocznika bodajże 2002. Barwy klubowe zmieniali w towarzystwie medialnej ciszy, ale męczącego bólu głowy rodziców, fanów Białej Gwiazdy, którzy nie mogli pojąć, że talent ich dzieci jest dostrzeżony 600 km od Krakowa, a nie 100 metrów dalej (czytaj siedziba Wisły SA), która swymi decyzjami podważała, że jakikolwiek sens ma szkolenie narybku dla tego podmiotu prawnego.

Samymi młodymi graczami sukcesu w seniorskiej piłce się nie odniesie. Ale syntezą dobrych i doświadczonych graczy z młodymi utalentowanymi, można odnieść sukces nie tylko sportowy, ale i ekonomiczny (jaki tam Ajax czy Barcelona, patrz choćby Żilina).

A przecież i jednego i drugiego Wisła potrzebuje. Wisła biedniejsza i organizacyjnie kulejąca, ale potężna piękną historią i rzeszą oddanych wyznawców.

Tylko nie może popełniać takich błędów, że reprezentanci Polski juniorów grają ciągle w niej na statusie amatora, bo nie ma w klubie, lub inaczej, szkoda w klubie na nich funduszy. Ale być może to nie błędy tylko określona strategia. Wywołująca emocje i odbijająca się głośnym echem jak w przypadku handzlikowego wyboru. Być może rewolucyjnego, bo "ratującego" przed podobnymi dylematami jego młodszych kolegów.

WislaLive.pl
Cytat:
Decydując się na grę w Wiśle i podpisując z nią kontrakt piłkarz powinien automatycznie przyjąć świadomość panujących przy R22 zwyczajów. A jednym z kanonów który powinien przyświecać każdemu wiślakowi jest poszanowanie trójkolorowych barw. Szanować powinien je każdy z nas ( i umieć się z nimi obchodzić) bez względu na to czy w danym momencie owładnął nami strach, panika, euforia, złość czy cokolwiek innego.
Są bowiem pewne granice, których nigdy się nie przekracza.
Odpowiedz cytując