|
jeśli uda się rozwiązać za porozumieniem stron, to jestem za. Jeśli nie, to po co, skoro i tak trzeba mu zapłacić (co za różnica, czy teraz co miesiąc czy po procesie całość + zapewne jakieś odszkodowanie czy odsetki)? Albo dogadać się z nim, albo go wypożyczyć (czyt. znaleźć frajera), albo wyrobić mu karnet na jeden z foteli na ławce rezerwowych.
|