Cytat:
|
Jaro1 ale skoro chcemy demokracji to według jej zasad nie powinno się faworyzować nikogo. Czy nam się podoba czy nie, to Petru i Schetyna mają mieć równy dostęp do TV co Kaczyński, Kukiz czy Korwin-Mikke. Nie jestem demokratą i nie wierzę w demokrację ale skoro na nich też ludzie głosują, to powinni mieć swojego reprezentanta w mediach publicznych.
|
Komuniści też cieszyli się swego czasu sporym poparciem. Demokracja to jest chory system jak kazdy inny. Ma swoje zalety ale ma też wady. Moim zdaniem w demokracji więcej do powiedzenia powinien mieć lud - częste referenda w kluczowych sprawach itp. I to jest taki jeden z niewielu plusów tego systemu, że mógłby być nastawiony pro na rzady społeczeństwa.
Uważam, że dla dobra narodu ci wszyscy namiestnicy komunistów powinni mieć zakaz udzielania się w polityce (coś takiego ala dekomunizacja, czyli jak ktoś się zbratał z dawnymi komuchami i po 89 roku przedłużał ten system to powinien też zostać jak komuchy odsunięty od funkcji państwowych). Także dla wyższego dobra powinno się tych ludzi wy.......ić w kosmos, powinni trafić do więzienia a nie przed kamery.
A co do tego, że jest demokracja, chcemy żeby wszystko było piękne, żeby było równo, to jest takie lewacko-socjalistyczne myślenie. Jeśli ktoś uważa, że w jakimkolwiek zakątku świata może panować w czymkolwiek jakaś równość, równy podział to jest utopistą i tyle.
Zawsze ktoś będzie parł w swoją stronę. Gruntem nie jest to żeby wszystko było po równiusieńko bo jest socjalizm czy demokracja tylko to żeby ktoś kto sprawuje władze był jak najbardziej uczciwy, sprawiedliwy, rzetelny. Wtedy ludzkie sumienie a nie jakiś ustrój o określonym tytule reguluje życie społeczeństwa.
Ja jestem pewien, że w tym względzie rządy PiSu gwarantują:
1. Może i jakąś propagandę w swoją stronę ale nie mowę nienawiści, jad, żółć, który wylewa się ze wszystkich mediów od x lat. W miarę rzetelne programy publicystyczne i w miarę sprawiedliwe traktowanie każdej ze stron.
2. Prawo w miarę równe dla wszystkich a nie na zasadzie, że swoich chronimy. Czyli tak jak za SLD czy PO, gdzie nikt nie beknął za grube przewały, gdzie każdy za zegarki czy inne rzeczy na końcu był uniewinniony.
3. Państwo o światopoglądzie katolickim, które co prawda broni pewnych spraw, np niefinansowanie in vitro ale nie jest tym państwem wyznaniowym, tym katolandem, o którym piszczy lewactwo. A za poprzednich rzadów mieliśmy co mieliśmy, pochwały pedalstwa, babo-chłopów. I było już całkiem blisko wprowadzenia przywilejów dla dewiantów.
Tak więc nic się nie zmienia, o ile w sferze gospodarczej PiS to dno, to w sferze światopoglądowej można powiedzieć, że spełniają w miarę pokładane w nich nadzieje. Oczywiście do ideału i tak brakuje - bo zapewne dalej będą chcieli aby Polska była sługusem np Jude albo USA ale w porównaniu do tego co było od 89 roku to jest skok milowy jeśli chodzi o wyznawaną ideologię.