regan napisał(a):

|
p.s pamiętajcie. Stadion to nie kościół. Jak zrobimy z tego kościół/teatr/przedszkole, to rozwalimy klimat do końca. Bluzgi muszą być, agresja, adrenalina. To sport dla facetów niestety.
|
Coś mi się wydaje, że tematy pomyliłeś. Ten jest o finansach klubu a ostatnio głównie o tym co zrobić by te finanse przez wzrost frekwencji poprawić.
Jak chcesz bluzgów, agresji i adrenaliny to musisz się pogodzić z faktem, że frekwencja będzie spadać a nie rosnąć. I żadne akcje marketingowe w tym nie pomogą.
Jest kilka tysięcy kibiców którzy przyjdą na mecz nawet gdyby mieli w błocie na deszczu stać bez dostępu choćby do toy toya, Ale kolejnych kilkanaście (lub dwadzieścia kilka) przyjdzie dla widowiska. A na to widowisko wpływ ma wiele rzeczy:
- jakość gry Wisły
- poziom przeciwnika
- fajny doping
- kulturalna atmosfera (a to wyklucza bluzgi)
- dobre zaplecze (dach nad głową, toalety, catering itd)
- dobry dojazd
- pewnie coś można byłoby do tej listy dodać
W dodatku te kilkanaście czy dwadzieściakilka tysięcy jest w stanie zapłacić dużo więcej za bilet niż te kilka tysięcy z C. I to przekłada się na kasę dla klubu. Czy zadał sobie ktoś pytanie skąd takie rozbieżności pomiędzy liczbą kibiców na trybunach a liczbą sprzedanych biletów? Gdyby widowisko było OK to tych rozbieżności by nie było.
A jak Wam się wydaje: kultura prowadzonego dopingu ma wpływ na pozyskiwanie sponsorów czy nie? Oglądałem jeden z meczy Wisły w tej rundzie w towarzystwie szefa marketingu sporej korporacji. Zaczęliśmy rozmawiać na temat marketingu poprzez sport i usłyszałem taki tekst: Ja miałbym się ze swoją marką tutaj pokazywać? Dla kogo - dla gości którzy nawet na mecz nie patrzą tylko myślą jak się pomiędzy sobą napierdalać? Sorry, to nie moja grupa docelowa.
I jeszcze dwie sprawy:
- były głosy o tym, że klub nic nie robi by ściągnąć ludzi wcześniej na mecz albo przytrzymac po meczu. O czym my mówimy jak nawet przy lożach VIP (silver) komfort sprowadza się do tego, że można w przerwie hod doga na stojąco zjeść. Nic się od uruchomienia stadionu w tej kwestii nie zmieniło.
- doping: poziom z roku na rok coraz gorszy. Nie myślę tym razem o bluzgach ale o normalnym kibicowaniu. Dramat
PS. I jeszcze słowo o bluzgach. Mecz to nie spotkanie kółka różańcowego. Każdy normalny człowiek to akceptuje. Ja też czasem bluzgiem rzucę pod wpływem emocji. Ale co innego emocje a co innego bluzgi w ramach zorganizowanego dupingu