Jest jedyny sposób na poprawienie frekwencji - dobra gra i wygrane.Koniec kropka.Do tego dochodzi jeszcze 'krakowski klimat' który część odstrasza i nie chodzi mi tu o smog

.
Przy chujowej grze 'sypały' się takie potęgi kibicowskie jak Legia czy Amica.
Sorry, taki mamy klimat - nie jesteśmy Niemcami czy Angolami gdzie ludzie mają nawyk chodzenia niezależnie od wyniku czy nawet klasy rozgrywkowej.
Tak więc jesteśmy w kropce, dobrej gry nie będzie bo mamy wąską kadrę, można liczyć jedynie na przebłyski, realnych wzmocnień nie będzie bo nie mamy pieniędzy, to i frekwencja będzie jaka będzie.
Pocieszające jest to że i tak jest wyższa od sąsiadki gdzie my notujemy najgorsze wyniki(od kilku lat) tzw ery Cupiała, sąsiadka najlepsze od kilkudziesięciu lat a i tak więcej ludzi chodzi na nasze mecze.
Pokazuje to też jak sztuczny jest podział terytorialny Krakowa.Na większości przerzuconych osiedli i tak więcej ludzi kibicuje Wiśle niż sąsiadce, tyle że nie za bardzo mogą się oficjalnie wychylać.