|
Bluzgi bluzgami...trudno wymagać, że nagle wszyscy staną się święci. Ilu już było tych poukładanych ludzi, którzy w sytuacjach pod bramkowych krzyczeli kur.... czy ja pierd.... taki urok piłki.
Tak samo mecze z rywalami. Legia to stara ... Lech zdechł...to już wpisuje się w tradycje polskich stadionów i tak pewnie zostanie. Osobiście nie uważam, żeby to jakoś strasznie ludzi odstraszało. Jeżeli komuś zależy na oswajaniu dzieci z klimatem stadionu czy imprez sportowych, to mecze ze Slaskiem, Lechią czy malutkimi Łęczną i Podbeskidziem wydają się o wiele bardziej sensowne, niż te z Cracovią czy Legią, które zazwyczaj elektryzują trybuny.... ( o ile jeszcze komuś się chce kupować bilety)....
Inaczej się sprawa ma, kiedy przyprowadzasz ludzi pierwszy raz, na mecze takie jak z Pogonią, gdzie tych "naj naj najwierniejszych" jakoś mniej było niż 3 lata temu,a tu nagle z trybun śpiewy w stylu "ssij pałę ssij".... tutaj już raczej pierwsze wrażenie nie będzie zbyt optymalne. A ja do tego dodamy jeszcze porywający poziom meczu, to zazwyczaj na jednej wizycie się skończy...
Wydaje mi się, ze to już jest kwestia wyboru między głosami: " W dupie mam jebanych pikników, wole wierny sklad 5 tyś ludzi kumatych", a "ludzie zachęcajcie innych, rodziny, znajomych, trzeba, żeby bilety schodziły i bylo nas, jak najwięcej". Od razu nigdy nie da się osiągnąć jednocześnie jednego i drugiego... no i poza tym chyba na nadmiar pieniędzy z biletów klub też nie narzeka.
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|