|
W naszej lidze bywały już takie przypadki, że nie ma co teraz narzekać na nowego trenera.
Ruch Chorzów, który ma poważne kłopoty finansowe kilka razy w ostatnich latach był na podium, a raz w 2012 r. był o malutki krok od Mistrzostwa Polski.
Ważniejsze jest coś innego - jaka będzie kadra Wisły w rundzie wiosennej, bo z Buchalikiem w roli bramkarza będzie trudniej, jeśli Cierzniak by odszedł, itd.
Faktem jest, że przez kilkanaście miesięcy Pawłowski osiągał w Śląsku dosyć dobre wyniki (runda wiosenna 2014 i runda jesienna 2014, kiedy to Śląsk po dziewiętnastu kolejkach był na drugim miejscu).
Faktem też jest to, że z Śląska odeszło kilku ważnych piłkarzy (Mila, Kokoszka po sezonie 13/14, Pich, Stevanović, M.Paixao, Kelemen, a kilka miesięcy przed przyjściem Pawłowskiego odszedł Sobota).
Z następcami było trochę gorzej.
Jak to w Ekstraklasie bywa i to jest częste - przychodzi sukces, który nie był oczekiwany - awans do LE, przed nowym sezonem nie ma konkretnych wzmocnień, ktoś odejdzie, nadchodzi kryzys, mały balonik pęka i tylko trener jest winny.
Tak było w Gliwicach za czasów Brosza, kiedy to awansowali do pucharów, tak było w Ruchu kilka razy, tak było w Zawiszy, ale tu też doszedł konflikt z kibicami, tak było w Śląsku, tak było w Jagiellonii i w kilku innych klubach.
Nasza liga jest wyrównana w ostatnich latach i przez to trudniej przewidzieć komu zaskoczy, a komu nie i na jak długo.
Wyrównany poziom powoduje, że stosunkowo łatwo można być wysoko, ale po chwili można spaść w okolice strefy zagrożonej spadkiem.
Po dwudziestu jeden kolejkach między szóstym, a ostatnim miejscem jest tylko siedem punktów przewagi.
W tym sezonie na plus grają Piast, Cracovia i Pogoń oraz Ruch biorąc pod uwagę ich skromną kadrę, tylko na jak długo?
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 22.12.2015 o godz. 19:45.
|