Zieniu17 napisał(a):

|
To co napisał KOALIK niestety jest całkowitą prawdą. Gdybyśmy dzisiaj mieli w drużynie graczy takich jak Sobolewski, Zieńczuk, bracia Mak, którzy chcieli dalej grać dla Wisły, a z różnych przyczyn nie mogli jestem przekonany, że takie widowisko jak dzisiejsze czy to w Poznaniu nie zdarzyłoby się ani razu. Ok można tutaj dopisać jeszcze Małeckiego na upartego.
|
Raczej całkowitą bzdurą, wróżeniem z fusów. Kosowski też chciał zostać, trzeba było go zostawić i by walczyli stare chłopy, tak jak walczyli w ostatnim meczu Powrót Legend, gdzie połowy nie mogli przekroczyć...
Kiedyś przychodzi czas, że trzeba się pożegnać. Dwa ostatnie sezony skończyliśmy na wyższych miejscach, niż 2 wcześniejsze, w których grał jeszcze Sobol.
Żałujecie Małeckiego, który ma śmieszne statystyki u paprykarzy jak na ofensywnego zawodnika. Gorsze od takiego Boguskiego czy Jankowskiego, a nawet od Crivellaro. Podobne miał z resztą u nas przed odejściem, czyli utrzymuje stałą, słabą formę od lat. Rzeczywiście jest kogo żałować... wielce "nieszanowany" Małecki, raczej to on nie szanował swoich trenerów, czyli jego przełożonych, tak samo nie szanował kibiców Wisły, którzy płacąc za bilety, opłacali jego grubą pensję.
Szkoda że Koalik nie dorzucił jeszcze do grona uciśnionych - Zająca, też go nie szanowaliśmy i w ataku mu grać nie pozwalaliśmy. W Koronie to od razu mu wybili z głowy grę w ataku i czasem go wpuszczają na skrzydło, najczęściej z ławki. Ale on już mu pod tezę nieszanowanego nie podchodził, bo kariery u scyzorów nie robi. Jakby strzelił ze dwa gole (co nie jest takie trudne - vide Przybyła) to już by tu wypisywał dyrdymały o nieszanowanym Zającu.
Kolejny zbawca, to wielki nieszanowany gwiazdor Stolarski, który dostał za mało pieniędzy i brak zapewniania o miejscu pierwszym składzie kosztem Burligii, to poszedł robić karierę gdzie indziej i półtora roku grzał ławę w Gdańsku i pierwszoligowym Lubinie. Doszedł do nas Jović i ja nie żałuje Stolarskiego. Zresztą niektórzy tutaj grzmieli na shoutboxie, że nawet Bartosz jest lepszy teraz od niego.
Łatwo teraz pisać o Stępińskim, bo strzela w Ruchu w którym nie ma żadnej rywalizacji w ataku po odejściu Viskankovsa. A u nas grał przez rok i dwóch trenerów nie przekonał, żeby na niego stawiać zamiast Pawła Brożka. Ba, trener Moskal wolał nawet wystawić Boguskiego w jednym meczu na środku ataku, a nie Stępińskiego, gdy nie mógł grać Brożek. Czyli przegrywał bezpośrednią rywalizację nie tylko z Brożkiem.
Co do braci Mak,to oni odeszli z trampkarzy Wisły 8 lat temu. Odeszli, tak jak wielu przed nimi i po nich, o których nikt nie słyszał i nie usłyszy. Może dzięki temu nabrali szlifów w Radzionkowie i wybili się do Ekstraklasy. Jakby zostali u nas to mogliby grać w rezerwach do 22 roku życia, a potem skończyć w jakiejś Prądniczance. I nikt by o nich nie usłyszał.
Szkoda, że gra teraz u nas Mączyński, bo on też by pasował Koalilowi do listy "nieszanowanych".
Więc nie ma co pierdzielić dyrdymałów, co by było gdyby, bo z perspektywy to sobie można łatwo snuć takie teorie.