IncognitoTSW napisał(a):

Pisiorku, proszę zatem o odpowiedź na:
"Ta kwota" to 500 zł.
Podejrzewam, że odpowiedź nie zostanie udzielona.
|
Dlaczego odpowiedź na konkretne pytanie nie miałaby zostać udzielona?
1. Sprawa ogólna. Pobudzanie gospodarki za pomocą impulsu popytowego nie działa w ten sposób, że im więcej wrzucimy w gospodarkę kasy, tym lepszy efekt zostanie osiągnięty. To tak jak z rozpalaniem ogniska: jeżeli polejesz słabo palące się drewno odrobiną benzyny to jest szansa że drewno zajmie się ogniem i ognisko zacznie się palić. Jeśli jednak zamiast tego wrzucisz do ognia cały bak z benzyną to będziesz miał tylko wielkie buuum.
W sensie ekonomicznym wrzucenie zbyt dużej gotówki, spowoduje przede wszystkim inflację i w ciągu krótkiego czasu zdusi całą gospodarkę (mechanizm będzie w dużym przybliżeniu podobny do tego który w jednym ze swoich postów opisał kalkulator). Myślę że z dużą dozą pewności można założyć że stałoby się tak w przypadku jednorazowego i szybkiego wrzucenia na rynek kwoty 120 mld PLN (co przekłada się mniej więcej na postulowaną przez Ciebie kwotę 3k PLN na dziecko).
W tym momencie pozwolę sobie jeszcze raz napisać o tym że w obecnym stanie rzeczy dyskusja pomiędzy monetarystami a keynesistami (w wersji neo) nie sprowadza się do tego czy należy stymulować gospodarkę będącą w dolnej fazie cyklu, ale tego w jaki sposób to robić (w którym momencie, w jakiej kwocie, za pomocą jakich środków, kiedy przestać, kiedy "schładzać" itp,itd). I tak keynesista będzie proponował transferowanie większych kwot, szybciej i za pomocą bezpośrednich narzędzi. Monetarysta odwrotnie.
2. Dlaczego 500. Jeśli chodzi o szczegółową kalkulację to trzeba by oczywiści zapytać tandemu Szałamacha/Morawiecki. Na poziomie bardziej ogólnym wskazałbym na dwie "kotwice" tego pomysłu. Pierwsza to niezwiększanie deficytu budżetowego. Zakładany wydatek w kwocie 20 mld, będzie zbilansowany zakładanymi wpływami z nowych podatków (bankowy i hipermarketowy razem około 8 mld) oraz poprawą ściągalności VAT (około 12 mld). W sensie budżetowym nie powinno to powodować wzrostu deficytu.
Druga to doświadczenie z obniżeniem składki ZUS, dokonanej przez rząd PiS w latach 2005-2007. Uwolniona wówczas kwota impulsu popytowego była zbliżona do tej proponowanej obecnie. I zadziałała. W tym sensie że dzięki temu uniknęliśmy recesji wywołanej przez bankructwo LB. Jest zatem empiryczna przesłanka do tego aby twierdzić że właśnie impuls w takiej wielkości może działać stymulująco na gospodarkę polską.
Cytat:
|
Zacytowałeś moją wypowiedź, która dla każdego mniej rozgarniętego ucznia gimnazjum wyda się podejrzanie żartobliwa
|
Od momentu przeczytania Twoich wywodów na temat "trybu warunkowego" uznałem że jest zupełnie beznadziejnym ocenianie Twoich wpisów w kategoriach humor, nie humor.