Cytat:
Przez 10 lat trwania umowy, UFA będzie odcinała kupon wielkości 15 procent od wszystkich wpływów reklamowych, za wyjątkiem tych z Tele-Foniki. Po przekroczeniu określonego w dokumencie progu prowizja wyniesie nawet 20 procent. Co ciekawe, prowizja należy się niemieckiej firmie także od każdej umowy barterowej, jakie zawiera klub!
UFA ponosi też koszty. Nie są one jednak spore. Zatrudniła trzech były pracowników klubu działu marketingu Wisły, którzy nadal mają biura na stadionie, ale efektów ich pracy nie widać. - Nic dziwnego, całymi dniami grają w piłkarzyki - informuje nas jeden z pracowników Wisły.
Minęło pół roku poszukiwań sponsora i szeroko zakrojonych działań marketingowych, ale ich efekty są mizerne. Nie ukrywa tego prezes Miętta-Mikołajewicz, który w przeciwieństwie do swego poprzednika, nie zamierza malować rzeczywistości różowymi farbkami. Miętta-Mikołajewicz ma świadomość, że bez poprawy kondycji finansowej, klub nie wyjdzie z kryzysu, ale w pierwszym rzędzie liczy na wsparcie kibiców, tłumnie wykupujących bilety na mecze. To daje klubowi dopływ realnej gotówki.
- Z dotychczasowej współpracy z UFA Sports trudno być zadowolonym. Firma ta nie znalazła do tej pory sponsora na koszulki, ani też nie znalazła sponsora do nazwy stadionu - punktuje prezes "Białej Gwiazdy".
|
Jak na razie to pewne, że skosili prowizję za Totolotka nie kiwając nawet palcem. Tak naprawdę to oni nic nie muszą robić przez 10 lat a i tak będą pobierać prowizję za kasę napływającą do Wisły.
Nie zdziwił bym się jak by na wpływach z "Gwiazdy dla Białej Gwiazdy" też położyli łapę.