wislak68 napisał(a):

1. Problem PO to temat sam w sobie. Nie chciałbym się rozpisywać bo można by z tego zrobić mały wykład, dlatego w skrócie: walka w PO się odbędzie i Schetino polegnie. Partia zostanie zachowana dla Ryżego (jako platforma do walki o prezydenturę następnej kadencji) pod tymczasowym zarządem Kopaczowej, bądź, w wariancie bardziej skrajnym, któregoś z młodych wilczków (Trzaskowski bądź Siemoniak). Zgadzam się że zwycięstwo Grzesia mogłoby otworzyć pewną płaszczyznę współpracy pomiędzy PiS a PO, ale moim zdaniem Schetino polegnie okrutnie, a Tusk będzie chciał jak najbardziej polaryzować scenę (co oznacza ataki na PiS). To co jest realne, to że razem z Grzesiem z PO wyjdzie grupa posłów (Halicki, Grupiński, Witczak itp.) która będzie siłą rzeczy musiała współpracować z PiS. I tu jest szansa na parę szabel.
2. Nie jestem pewien czy Twoja odpowiedź ma oznaczać że byłbyś skłonny zrezygnować z dobicia gada pod nazwą PSL, w zamian za ich głosy przy uchwalaniu nowej konstytucji? Pytam expressis verbis bo jestem ciekaw jaką cenę warto Twoim zdaniem ponieść, aby uchwalić nową konstytucję.
3. Obawiam się że na chwilę obecną na tapecie jest raczej stworzenie systemu prezydencko-parlamentarnego (jeśli weźmiemy pod uwagę chociażby propozycje samego Dudy). Nie wykluczam natomiast że w trakcie dyskusji nad projektem mogłyby się pojawić jakieś dalej idące propozycje.
|
1. Jeżeli Schettino polegnie, to plandeka powedruje w przystan unii wolnosci i nikt juz tego titanica nie wyciągnie.
2. Bez owijania w bawełnę - jeżeli gra chodziłaby o system prezydencki/kanclerski cena nie grałaby roli. Jeżeli zaś chodzi jak wspomniałeś o system prezydencko-parlamentarny, semi-prezydencki sytuacja zmienia się o 180 stopni i nie byłbym już chętny we wprowadzaniu jakichkolwiek zmian. Dobicie zslowskiego gada przy braku szabel Grzesiowskich mija się totalnie z celem. Jeżeli szabli Grzesiowskich wystarczyłoby do zmiany konstytucji, jestem za. Trzeba myśleć przyszłościowo. Już teraz mało co kuce/młodzi wyborcy itd. idący pod etykietą Korwina nie wyjebali koniczynki. Jak już wspomniałem elektorat arbuzów to krus. By ich dobić szedłbym w tym kierunku Wiślak68.
3. Dla mnie system semi-prezydencki to żadne rozwiązanie. Teoretycznie mamy go w konstytucji, praktycznie jednak prezydent musi się uginać pod marszałkiem sejmu i senatu jak i 2/3 głosów. Źródło? Konstytucja. W Polsce (w praktyce) nie ma żadnej współodpowiedzialności pomiędzy parlamentem, a Prezydentem.
Chciałbym zaznaczyć, że jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego. System semi-prezydencki to dla mnie to samo, co system mieszany w ordynacji wyborczej, czyt. gówno.