Vuko napisał(a):

Kukiz narzucił hasło "zmieńmy konstytucję, będzie dobrze", podobnie jak od 27 lat Korwin krzyczy "sprywatyzujmy wszystko, będziemy mieli drugą Somalię".
Wbrew pozorom, jest sto innych spraw ważniejszych od zmiany konstytucji, które trzeba wykonać, żeby nie zagrozić egzystencji państwa. Jeśli wczytać się w opracowania sensownych think-tanków, nie sponsorowanych przez jakiś żydów czy innych sorosów, to zmiana konstytucji jest tam dość daleko.
Najgorsze w takich politykach jak Korwin czy Kukiz jest narzucanie "narracji jednego postulatu". Zrobimy jedną rzecz i wszystko samo się ułoży. Już bolszewicy krzyczeli, wprowadźmy komunizm i rzeki popłyną miodem.
W PiSie są ludzie, o czym się przekonacie, którzy Berkowicza, Winnickiego czy Wiplera biją o głowę intelektem i za cztery lata państwo polskie, nawet bez zmiany konstytucji, będzie wyglądało o wiele lepiej, niż obecnie. A JarKacz będzie trzymał za mordę tych, którym zamarzy się uwłaszczanie w stylu PO.
|
Mądry głos w dyskusji, pod którym generalnie się podpisuję. Uważam że, biorąc pod uwagę obecną sytuację (chociażby górnictwo czy imigrantów) to rząd będzie się musiał skoncentrować przede wszystkim na zatykaniu dziur w przeciekającym okręcie.
Uważam jednak że takiej szansy (w sensie stworzenia większości konstytucyjnej i uzyskania 50% poparcia w referendum) prawdopodobnie nie będzie już nigdy. Dlatego warto zastanowić się czy można jednak spróbować przepchnąć kilka rzeczy, które odsunęłyby chociażby widmo: małżeństw mieszanych, eutanazji, aborcji na żądanie, wprowadziły wiążącą funkcję referendum, umocniły niezależność polskiej złotówki, wprowadziły niezbywalność Lasów Państwowych itp, itd. Gra chyba warta świeczki.