Cytat:

Kaczyński i Korwin-Mikke, czyli politycy dla siebie stworzeni
Wbrew pozorom nie dzieli ich wiele. Znają się od 30 lat i są po imieniu. Dwa razy byli już bliscy współpracy. Wspólny rząd w 2015 r. może być ich ostatnią szansą na przejęcie władzy.
Siadamy w gabinecie prezesa. Korwin rozpiera się w fotelu z dłońmi zaplecionymi na brzuchu.
– Wszedłby pan do koalicji z Kaczyńskim?
– PiS głosi program na lewo od SLD, ale dla dobra Polski mogę z każdym.
– Co to znaczy „dla dobra Polski”?
– Wyobrażam sobie, że PiS i PO osiągają zbliżone wyniki i żadna z tych partii nie może stworzyć większości. Żeby uniknąć kolejnych wyborów, mógłbym się zgodzić na wejście do koalicji.
– I zostałby pan wicepremierem w rządzie Kaczyńskiego?
– Jeśli bez teki, to tak, tak – mówi Korwin, który spogląda na mnie nie tylko z fotela, ale także z portretu wiszącego nad biurkiem. – Nie ponosiłbym wtedy odpowiedzialności za działania rządu, to mój warunek.
Kaczyński „jeszcze niedawno” chętnie przyjmował Mikkego na spotkaniach, zaś prezes KNP poparł prezesa PiS w wyborach prezydenckich w 2010 r.
To nic, że „póki co posłowie PiS głównie krytykują polityków z Kongresu Nowej Prawicy”, bo trzeba pamiętać, że „o koalicji z Samoobroną też nawet miało nie być mowy – a jak się skończyło, wszyscy wiemy” – pisze tygodnik.
Na korzyść koalicji z KNP przemawia jeszcze jedno: wbrew temu, co mówi Janusz Korwin-Mikke, Kongres w praktyce może być skazany na PiS. Pośrednio przyznaje to Przemysław Wipler, jak na razie jedyny poseł KNP.
– Oczywiście znam wypowiedzi Korwin-Mikkego na temat porozumienia z ludożercami – mówi poseł Wipler – ale nasz priorytet na dziś to odspawanie Tuska od władzy. Koalicja z PiS w tym sensie jest więc realna.
– A różnice programowe? – dopytuję.
– Kaczyński oskarża Korwina o prorosyjskość, do tego dochodzą rozbieżności w sprawach gospodarczych.
– Naszym zdaniem dyplomacja to nic innego jak turystyka na koszt podatników. Nie przeceniamy jej znaczenia. A w kwestiach ekonomicznych też pewnie byśmy się dogadali. Dla PiS są ważniejsze sprawy niż ekonomia, a nasze warunki są czytelne. Nigdy nie zagłosujemy za podniesieniem podatków czy zwiększeniem wydatków z budżetu, nie podniesiemy też ręki za zatrudnieniem nowych urzędników.
W podobnym tonie wypowiada się zresztą sam Korwin. Mówi, że to za rządów Prawa i Sprawiedliwości zlikwidowano podatek od spadków, przypomina, że Jarosław Kaczyński, podobnie jak on, kilka lat temu opowiedział się za przywróceniem kary śmierci. Słuchając go, można odnieść wrażenie, że on i szef PiS są dla siebie stworzeni.
|
Tutaj co nieco o różnicach i rzeczach wspólnych.
A co do medialnych manipulacji to polecam:
https://www.youtube.com/watch?v=NwM5XsFMnR8