|
Druga połowa pokazała skąd te kilkanaście punktów różnicy w tabeli po 11. kolejkach. Po przerwie Wisła miała w zasadzie jedną groźną sytuację zmarnowaną przez Mączyńskiego. Drugi średnio groźny strzał to Brożka w doliczonym czasie po zagraniu na aferę. Z drugiej strony jeśli Korona potrafiła zneutralizować Wisłę w Krakowie to i nie powinno dziwić, że i Piast w drugiej połowie dzisiaj zrobił to skutecznie. Pierwsza połowa to zupełnie inna bajka. To typowy pokaz niechlujstwa Wiślaków w wykańczaniu sytuacji podbramkowych zarówno stworzonych samodzielnie (Brożek) jak i niewykorzystywanych prezentów od rywali (Donald). Później mniej lub bardziej chaotyczne ataki Wisły i próby gonienia wyniku. Setki podań, wolnych, przewidywalnych, najczęściej na końcu jeszcze niedokładnych i generalnie z których nie ma najczęściej żadnego zagrożenia pod bramką Piasta.
Wizualnie nie wyglądało to jednak jakoś bardzo źle. Choć w drugiej połowie, im bliżej końca tym przewaga Piasta była wyraźniejsza a Wisła coraz bardziej bezradna co widać po ilości kartek. Cierzniak wybronił kilka piłek po groźnych kontrach w tym sam na sam. Piast był lepszą drużyną i wygrał w pełni zasłużenie.
Mączyński zagrał wyjątkowo złe zawody, był najsłabszy na boisku. Naprawdę strach jeśli w takiej formie miałby grać w Szkocji.
Ostatnio edytowane przez thechris : 03.10.2015 o godz. 21:49.
|