W temacie imigrantów, wystąpienie z 3 marca 1993 roku w Sejmie RP
zagadka: kto widział problem już ponad 20 lat temu?
Cytat:
18 punkt porządku dziennego:
Informacja rządu o działaniach podejmowanych przez władze polskie w związku ze zmianą prawa azylowego w Niemczech oraz możliwością napływu uchodźców do Polski.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Informację rządu traktujemy jako rzetelną, natomiast martwi nas moralny aspekt sprawy. Polska powinna w negocjacjach powoływać się nie na to, że nie jesteśmy finansowo i organizacyjnie przygotowani do przyjęcia uchodźców zawróconych z Niemiec, tylko na to, czy jesteśmy moralnie do tego zobowiązani?
Jak wygląda ta sprawa, przyjrzyjmy się. Przyjeżdża do Polski cudzoziemiec i zaraz wyjeżdża do Niemiec. On z definicji nie może być azylantem, ponieważ prawo azylu może być przyznane tylko w tym pierwszym kraju, do którego zwróci się azylant. My nie możemy więc nawet podejrzewać, że to jest azylant. Jeżeli Niemcy chcą go wydalić, to jest to wyłącznie sprawa między krajem macierzystym uchodźcy a Niemcami. Nas to nic nie powinno obchodzić. Jesteśmy krajem tranzytowym i nie możemy pytać każdego z tych, którzy będą przejeżdżać przez nasz kraj, czy nie będzie prosił o azyl w kraju trzecim. Przecież to jest zupełnie bez sensu.
Napływ pseudoazylantów do Niemiec spowodowany jest wyłącznie socjalizmem. Niemcy, a w miarę sił i środków także Polska, fundują azylantom i kandydatom na azylantów świadczenia socjalne, co powoduje napływ ludzi, którzy chcą z tych świadczeń korzystać. Domagam się więc, aby ani jedna złotówka z budżetu nie była płacona na jakiekolwiek świadczenia socjalne dla tych ludzi. Azylanci muszą pracować albo znaleźć konkretną rodzinę, która ich przyjmie. Tylko to umożliwi naturalne wtopienie się uchodźców w nasze społeczeństwo. W przeciwnym razie powstaną getta narodowościowe - z przestępczością, narkomanią, bitwami między różnymi narodowościami itd. Nie możemy dopuścić do tego, by emeryci pisali do nas w listach: ˝Co robić, żeby uzyskać status uchodźcy z Bośni, bo taki uchodźca żyje lepiej niż polski emeryt?˝ To jest niedopuszczalne.
Teraz pytanie: co robić z ludźmi, którzy do nas przyjadą i na przykład zechcą uciec z Polski do Niemiec, albo zresztą robić cokolwiek? Jesteśmy przeciwko dyskryminacji jakiejkolwiek grupy narodowościowej. Postulujemy - i po raz drugi domagamy się od rządu, by wziął na serio to rozwiązanie pod uwagę - by wszystkie osoby przebywające w Polsce, cudzoziemcy również, płacili niewielki (niewielki jak na Polaka czy Niemca, ale zauważalny np. dla Rumuna) podatek na utrzymanie policji. Nie widzę powodu, dla którego polska policja miałaby za darmo zajmować się sporami między ludźmi różnych narodowości, którzy nie znają ani języka, ani prawa polskiego. Wymaga to przecież tłumaczy i wiąże się z innymi obciążeniami. Za te pieniądze powinniśmy utrzymać siły policyjne złożone z cudzoziemców, które skutecznie regulowałyby sprawy tych narodowości, dając tym samym przy okazji zatrudnienie najenergiczniejszym spośród tych cudzoziemców. (Jest to stary sposób, panie ministrze, gdy nauczyciel ma kłopoty z klasą, bierze największego łobuza i mianuje go starszym klasy...) To samo trzeba zrobić i tutaj, w przeciwnym razie będą to regulować mafie. W ten sposób będziemy mogli w danym wypadku usunąć pewnych ludzi z naszego terytorium - nie za to, że są Rumunami, Czukczami czy kimkolwiek, lecz za to, że nie płacą podatku. Jeżeli płacą takie podatki, jeżeli zachowują się przyzwoicie i nie naruszają naszych przepisów, niech sobie mieszkają. Nie chcemy tylko, żeby nasi obywatele płacili za nich; niech oni płacą. Na przykład przemycenie obywatela Rosji do Polski, nielegalny proceder, kosztuje w tej chwili około 5 tys. dolarów od łebka. Czy nie lepiej, żeby ci ludzie przyjechali do nas legalnie i wydali te pieniądze w Polsce? Jeśli na dodatek będziemy wydawali i wprowadzali wizy dla tych ludzi, to narazimy się na konflikt z ich państwami, które słusznie podniosą to, że my się domagamy, by naszych obywateli nie obowiązywały wizy przy wyjeździe na Zachód, a jednocześnie domagamy się wiz od kogo innego. Jest to jedyne rozsądne i liberalne rozwiązanie. Dziękuję bardzo.
|