szprotson napisał(a):

Nie widzialem listy, ponieważ daje w nia małą wiare wiem kiedy do klubu przyszedł Lamey, a mówili ze to nie był pierwszy wybór...
jeszcze co do metodyki pracy SV to tez troche odpływasz bo nie do końca działała tak ze kupowal tanio sprzedwał drogo, bo wychodzilo by na to ze klub ma czysty zysk. A gdyby tak było to przeciez prezesi nie zwolnili by kury znoszącej złote jajka. O tych apanażach dla kolegów menadzerów i układach układzikach nie doczytałeś?
p.s. Wiem gdzie pracuje SV to było pytanie retoryczne.
Po prostu jakby był takim kotem "kupuje tanio sprzedaje drogo" to każdy, zaznacze kazdy klub powinien takiego chłopa brac z pocałowaniem reki dajac najwyzsze apanaże.
A jak ja bym był DS i s.......ił sprawe po całości, tez bym powiedziął ze miałem innych ale góra blokowała. Zresztą, ja pamiętam wypowiedzi scotow ktorzy mowili ze owszem mamy zawodnikow ale oni są po za naszym zasiegiem. To jakie kariery zrobili piłkarze sciagnieci przez SV chyba wystawiaja mu laurkę, czy nie tak się ocenia prace DS?
Pal licho, na dziś DS nie mamy, pieniedzy nie mamy wiec czas chyba szukac zlotego pociagu.
p.s. okienko otwarte na nowych wolnych graczy, ale to chyba juz nie dla nas
|
Problem polega na tym i ty najwyraźniej nie możesz (a może nie chcesz) tego zrozumieć, że widełki płac, pułapy sum, które można przeznaczyć na transfery, określa zarząd klubu, oceniając realnie możliwości finansowe przedsiębiorstwa, którym kieruje. Niezależnie od wizji i woli dyrektora sportowego to zarząd ocenia ryzyko, możliwości i ewentualne konsekwencje w razie, gdy jakiś plan nie zostanie zrealizowany. I zarząd podejmuje wszystkie decyzje.
W sytuacji SV wyraźnie widać, że zarządzającym zabrakło wyobraźni. Zagrano va banque, mimo że nie wydawaliśmy sum, które dawałyby nam gwarancje awansu do LM i ponieśliśmy klęskę.
Moim zdaniem reakcja na brak awansu ostatecznie spowodowała większe problemy niż sama polityka transferowa SV. Normalny klub, zamiast stosować taktykę spalonej ziemi, w przerwie zimowej uzupełniłby skład, zdobył MP i walczył ponownie o LM. Emocjonalne zwolnienie Maaskanta, szybkie rozstanie z Moskalem, przekaz wysyłany z klubu do piłkarzy ostatecznie pozwolił osiągnąć skutek odwrotny do zamierzonego. Nie ukrywajmy, kontrakty piłkarzy były obciążeniem, ale tragedią stał się dopiero spadek wpływów w następnych latach, gdy po bezmyślnym rozmontowaniu drużyny zabrakło sukcesów sportowych.