Jaroo1 napisał(a):

1. Ja pisząc o Konradzie Danielu mam jasną wizję. Jedna wspólna lista dla ludzi z prawej i środkowej strony, bez mieszania się z lewakami i ludźmi, którzy już w tym systemie uczestniczyli.
2. Start pod neutralnym szyldem żeby nie było, że przykładowy Kukiz, Korwin czy Winnicki są ważniejsi w tej "partii".
|
1. Kto miałby decydować o tym czy dane ugrupowanie/osoba jest prawicowa/centrowa czy lewicowa?
2. Rozumiem że to co robi Kukiz (start pod wspólnym szyldem) jest OK tylko flaga powinna być inna (nie kukizowa ale bardziej ogólna). Moje zastrzeżenie wynika z faktu że było co najmniej kilka okazji aby dogadać się jak "równy z równym" i za każdym razem kończyło się to tak samo: jednym wielkim buuum. "Narodowcy" chcieli przejmować korwinowców, korwinowcy narodowców, Stonoga miał wszystkich za uboli a Braun uważał pozostałych za zdrajców. Drgnęło coś dopiero wtedy, gdy na horyzoncie pojawił się właśnie Kukiz, z jakąś tam szansą na sukces wyborczy. Ale nawet wtedy Korwin obraził się że w nowym ugrupowaniu nie rządzi, "narodowcy" zdążyli pokłócić się między sobą o miejsca, a Braun założył własny komitet, aby nie mieć nic wspólnego z "żydokomuną". Założenie że chłopaki będą w stanie: spotkać się, ustalić wspólne listy i minimum programowe, a potem, bez wewnętrznych zgrzytów, poprowadzić spójną kampanię wyborczą, wydaje się być na tyle abstrakcyjne, że równie dobrze można analizować fenomen latających słoni.