piotrek06 napisał(a):

|
Ja zawsze będę powtarzał, że Buchalik to bardzo dobry zawodnik na ławkę( pod warunkiem adekwatnych do tej "pozycji" zarobków) nie wnosi do zespołu jakiejś większej wartości, broni tylko to co musi, ale mimo wszystko nie puszcza spektakularnych szmat, nieźle gra nogami i ma już jakieś doświadczenie w ekstraklasie. Więc jeśli nie daj Boże pierwszy bramkarz wysypie sie przed jakimś ważnym meczem, to lepiej mieć na rezerwie takiego Buchalika niż jakiegoś młokosa( tacy powinni się ogrywać na wypożyczeniu) bo po Buchaliku wiesz czego się spodziewać wiesz, że stoper może mu zagrać do tyłu bez równoczesnego odmawiania zdrowasiek w intencji jego przyjęcia piłki i wiesz, że jak strzał leci w środek bramki to go nie puści jak Cabaj czy inny Przyrowski. Oczywiście meczu też nie wybroni a spektakularne interwencje notuje rzadziej niż 95-cio latek dostaje wzwodu, ale jako rezerwowy moim zdaniem jest dobrą opcją, bo niema się co śnić o dwóch bardzo dobrych bramkarzach w Wiśle raz, że nas na to nie stać a dwa, że świetny bramkarz nie pogodzi się z rolą zmiennika. Jak na ten momęt to mamy co najmniej dobrego pierwszego bramkarza( jak na razie Cieżniak spisuje się świetnie) i zwykłego rzemieślnika na rezerwie co jak na nasze warunki wygląda bardzo dobrze.
|
Od zawsze w prawie wszystkich klubach było tak, że jest bramkarz nr. 1 + na ławce albo młokos, który się uczy, albo stary dziad, który liczy dni do emerytury. Obecnie przez te wszystkie topowe kluby, które chcą mieć dwóch bramkarzy zaczyna mnie taka gadka wkurzać, bo bramkarz jest mniej kontuzjogenny niż reszta piłkarzy, bo nie musi walczyć twardo o piłkę w środku pola. Po drugie Wisła opłaca teraz 3 bramkarzy, nie lepiej byłoby mieć 1 dobrego bramkarza ( np. Cierzniak), a za pensję dwóch innych mieć zawodnika albo dwóch, który mógłby pograć gdzieś w polu, gdzie jest o wiele większe ryzyko kartek lub kontuzji ? Moim zdaniem lepiej.