ABGwislakABG napisał(a):

1. Nie, nie pokiełbasiło mi się. Nie mówiłem o propolskości przytoczonej bandy, bo ta banda propolska nie jest, tylko o myśleniu propolskim, ktorego . Nie wiem czy aż tak nie potrafie poslugiwac sie jezykiem polskim, czy to jednak Tobie sie po.......ilo albo w dalszym ciagu nawet po tym wpisie bedziesz brnal w zaparte. Nie bawie sie w Reytana, bo przyklad znow nietrafiony, tylko chce wyjasnic nieporozumienie. Tak, to jest wciskanie czegos, czego sie nie powiedzialo.
2. Kiedy rosną ceny, lub są już bardzo wysokie - jak w przypadku 40% gdp, czy samego 23% vatu spada sila nabywcza pieniadza, czyli mniej mozemy kupic za 100zl czy 1000zl niz w okresie wczesniejszym. Jezeli masz mniej pieniedzy stac Cie na mniejsza ilosc artykulow niz dotychczas, czyli rezygnujesz albo z ilosci danego towaru, albo jego jakosci, lub tez ciagniesz na lewo omijajac podatek vat prawnie (czy to luki w prawie czy przez szmuglowanie ze wschodniej granicy). Jezeli zas dostaniesz 100zl od panstwa (czyli tak naprawde podatnikow) panstwo zas zabiera Ci z tego 40zl. Z automatu nie masz wiec 2x wiecej, tylko masz wiecej o 60%. Nie 500zl na dziecko, tylko 300. Tym samym jeżeli za jakąś walutę można kupić więcej, spada jej kurs, przez co traci na wartości. By ludzie mieli więcej pieniędzy nie podwyższa się podatków, tylko je obniża, bądź w ogóle wypierdala bezsensowne.
3. Pisałem o spółkach, oczywiście na myśli miałem spółki polskie. Ty wielce zdziwiony byłeś, że nie w społeczeństwo chciałem lokować pieniadze, tylko w spolki. Po tym wywnioskowalem. Jestem w bledzie? Odrobiles zadanie? Sprawdziles ostatnia aktywnosc wegierskich firm na terenie Polski? I czy, jak przytoczyles trockiego - tym gorzej dla faktow bedzie, bo wegierska gospodarka jednak nie opiera sie na zagranicznych firmach?
|
1. Nie po...iło mi się. "Aż tak nie potrafisz posługiwać się językiem polskim". Napisałeś co napisałeś, a że intencje miałeś inne... Musisz popracować nad bardziej precyzyjnym formułowaniem swoich myśli.
2. Zakładałem że kolega ma jakąś wiedzę na temat ekonomi ale tu widzę orka na ugorze...
"
Kiedy rosną ceny, lub są już bardzo wysokie - jak w przypadku 40% gdp, czy samego 23% vatu spada sila nabywcza pieniadza, czyli mniej mozemy kupic za 100zl czy 1000zl niz w okresie wczesniejszym". Kompletna bzdura. Kiedy rosną ceny rosną również płace (w zdecydowanej większości przypadków). Realna siła nabywcza się zmienia ale w relacji do wzrostu GDP. Z wyjątkiem kilku lat (z naciskiem na pierwszy rok reformy Balcerowicza) w których mieliśmy faktycznie do czynienia z spadkiem siły nabywczej, przez większość okresu po 1989 siła nabywcza Polaków rosła.
"
Jezeli masz mniej pieniedzy stac Cie na mniejsza ilosc artykulow niz dotychczas, czyli rezygnujesz albo z ilosci danego towaru, albo jego jakosci, lub tez ciagniesz na lewo omijajac podatek vat prawnie (czy to luki w prawie czy przez szmuglowanie ze wschodniej granicy)" Pomijając fakt że, jak napisano powyżej, wspomniana teza jest błędna, to nawet zakładając jej poprawność, konkluzja z opisanej sytuacji jest taka że aby przełamać "brak pieniędzy" państwo powinno działać w kierunku zwiększenia popytu, czyli dokładnie to o czym piszę.
"
Jezeli zas dostaniesz 100zl od panstwa (czyli tak naprawde podatnikow) panstwo zas zabiera Ci z tego 40zl. Z automatu nie masz wiec 2x wiecej, tylko masz wiecej o 60%. Nie 500zl na dziecko, tylko 300" Dwie uwagi do powyższego przykładu: czy zwiększenie bezpośredniego popytu o 300 nie będzie impulsem wzrostowym dla gospodarki? Co Twoim zdaniem stanie się z 200 które wróci do budżetu? Czy nie zostaną wykorzystane (poprzez np: dofinansowanie dla rodzin wielodzietnych) na dalszy wzrost popytu?
"
Tym samym jeżeli za jakąś walutę można kupić więcej, spada jej kurs, przez co traci na wartości" I co z tego że spada jej wartość? Martwią się ci który kupują towary importowane (bo będą musieli kupować drożej, a nuż przestawią się na tańsze polskie substytuty) cieszą się ci którzy pracują u polskich eksporterów (bo oznacza to wzrost produkcji, tańszy towar łatwiej sprzedać za granicą). Spadek kursu jest bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na pobudzenie wzrostu.
"
By ludzie mieli więcej pieniędzy nie podwyższa się podatków, tylko je obniża, bądź w ogóle wypierdala bezsensowne" Aby ludzie mieli więcej pieniędzy to przede wszystkim trzeba zapewnić wzrost GDP, bo tylko wtedy ich naprawdę przybywa. Jedną z metod aby to osiągnąć jest pobudzanie popytu wewnętrznego, a jednym z instrumentów redukcja podatków. Tyle tylko że generalnie stosuje się ją w innej fazie cyklu gospodarczego (zresztą instrument ten został wykorzystany przez rządy PiS z bardzo dobrym skutkiem przy redukcji obciążeń ZUS w 2007). W tej fazie w której jesteśmy obecnie zaleca się raczej pobudzanie popytu przez bezpośredni transfer środków (czyli np. wzrost zasiłków dla rodzin wielodzietnych).
3. "
Pisałem o spółkach, oczywiście na myśli miałem spółki polskie. Ty wielce zdziwiony byłeś, że nie w społeczeństwo chciałem lokować pieniadze, tylko w spolki. Po tym wywnioskowalem. Jestem w bledzie?" Oczywiście że jesteś w błędzie. Wyjaśniłem już to precyzyjnie w pości numer 33341 ale zacytuję jeszcze raz: "Jeśli chodzi o "pompowanie środków w gospodarkę" to skąd pomysł by miały one trafiać do spółek? Póki co mówimy o bardzo prostym mechaniźmie wzmacniania popytu. Kwestia kierowania strumienia pieniądza do spółek to już zupełnie inny (bardziej skomplikowany) problem który określa się jako: politykę przemysłową. Ale to już zupełnie inna historia..."
"Odrobiles zadanie? Sprawdziles ostatnia aktywnosc wegierskich firm na terenie Polski? I czy, jak przytoczyles trockiego - tym gorzej dla faktow bedzie, bo wegierska gospodarka jednak nie opiera sie na zagranicznych firmach?" Kompletnie nie rozumiem jak aktywność węgierskich firm w Polsce, tudzież poziom "westernalizacji" węgierskiej gospodarki, ma przekładać się na temat naszej dyskusji, czyli mechanizm wzmacniania popytu jako narzędzie stymulacji gospodarki. Z tego punktu widzenie wymienione parametry są kompletnie bez znaczenia. Tym niemniej informacyjnie: polskie inwestycje na Węgrzech (około 350G EUR wg danych z 2013) są około 3 razy większe niż inwestycje węgierskie w Polsce.