ABGwislakABG napisał(a):

1. Bardzo nietypową konstrukcję zdania zatem zastosowałeś. Nie jestem stety humanistą. Mam nadzieję, że ostatnie zdanie w tym punkcie rozwiało Twoje wątpliwości?
2. W obecnym systemie i przy takim GDP niestety nie spowoduje.
3. Porównaj GDP w zachodnich krajach (zwłaszcza VAT) nawet na przykładzie cen odzieży/obuwia. Globalizacja natomiast oraz luki w prawie pozwalają go ominąć. Co do pompowania środków w gospodarkę - jak wyobrażasz sobie kryteria przyznawania środków, by pieniążki trafiły do rentownych spółek? Wiadome chyba, że obecny model kasę topi na dnie i nim nic nie zrobimy?
|
1. Wątpliwości? Nie mam żadnych. Walnąłeś babola i próbujesz odwracać kota ogonem.
2. Dlaczego zatem impuls popytowy działa w gospodarkach o zbliżonej strukturze GDP (przynajmniej jeśli chodzi o udział budżetu) a akurat w Polsce ma nie zadziałać? Dlaczego zadziałał na Węgrzech (zbliżona struktura i wielkość GDP) a u nas ma nie zadziałać? Dlaczego w końcu zadziałał w 2007 i 2008 roku, gdy rząd PiS obniżył wielkość składek na ubezpieczenia społeczne, kierując tę kasę do kieszeni obywateli? Mam wrażenie że jesteśmy blisko starej dobrej marksistowskiej zasady (przypisywanej Trockiemu): jeśli fakty nie pasują do teorii to tym gorzej dla faktów...
3. Jeśli chodzi o VAT to w krajach Zachodnich (a dokładniej zachodnioeuropejskich) jest na poziomie zbliżonym do stawki polskiej. Jeśli chodzi o "pompowanie środków w gospodarkę" to skąd pomysł by miały one trafiać do spółek? Póki co mówimy o bardzo prostym mechaniźmie wzmacniania popytu. Kwestia kierowania strumienia pieniądza do spółek to już zupełnie inny (bardziej skomplikowany) problem który określa się jako: politykę przemysłową. Ale to już zupełnie inna historia...