Cytat:
|
Drugim problemem jest mentalność naszych kopaczy - Brak ambicji, jeśli przeciwnik jest silniejszy? można się położyć i poddać. Brak nam meczy w których nasze kluby potrafią sprawić niespodziankę i ograć silniejszego, ba! chociaż ograć kogoś na naszym poziomie..
|
Zgadzam się z tym z jednym zastrzeżeniem. Poza Wisłą, Lechem i Legią, to polskie kluby w EP to dno. Te trzy kluby tylko potrafiły w ostatniej dekadzie ogrywac silniejsze zespoly od siebie, bo właśnie, to co dobrze Pan ujął, mentalnośc w tych klubach jest inna niż w takiej Jagiellonii.
To co Jaga zagrała z Omonią to jakiś koszmar. Na podwórku na obsranym trawniku z barierkami i korzeniami składniejsze akcje się zdarzały. Śląsk miał przebłyski dwa lata temu, gdy wyeliminował Club Brugge i zagrał nieźle mecz do czerwonej kartki w Sevilli, ale to nadal nie jest to i wieje szmaciarstwem i frajerstwem na boisku.
Nadzieją więc jest miejsce 15 i potem 12, które Polska może osiągnąc solidną Legią, Lechem i Wisłą. Gdy LM czy grupa LE będzie zapewniona przez zajęcie miejsca w lidze, może prezesi innych klubów zaczną budowac swoje drużyny pod tym kątem, bo nie będzie zaskoczenia, że udało się zdobyc miszcza (vide Śląsk 2012 czy Zagłębie 2007) i potem - co tu tera zrobic z eliminacjami? Hipotetycznie wtedy doinwestowany Śląsk czy Zawisza

zdobywając miszcza od razu grałby w LM spychając na przykład Legię czy Wisłę z dobrym rankingiem klubowym (choc tylko Legia na to dzisiaj pracuje) do eliminacji LM, gdzie byłaby (czysto hipotetycznie przy założeniu dobrej gry w EP przez kilka sezonów) rozstawiona w ostatniej rundzie. W tym sezonie potrzebne było 56,276, czyli przy grze w grupie LE lub LM trzy, cztery razy z rzędu taki współczynnik jest osiągalny. Ale to melodia przyszłości, wcale nie takiej pewnej.
Jedno jest pewne, skończyc się muszą wpadki tych trzech klubów z Levadią, Helsinborgie czy innym Karabachem.