Zacząłem powoli nadrabiać lekturę tego tematu po przeprowadzce do Polski i od razu natrafiłem na arcyciekawe popisy podstarzałego aparatczyka, któremu w czasie interregnum do głowy uderzyła taka sodówa na myśl o możliwych jesiennych fruktach politycznych, że nawet obraża braci po szalu. Nie powiem wygibasy słowne pierwsza klasa, ale kindersztuba jak to już bywało w przeszłości kompletnie bez klasy
Odnośnie ZUS-u, a konkretnie konieczności reformy całego systemu emerytalnego spróbuję coś wyskrobać w ciągu tygodnia. Oczywiście dla tych merytorycznych dyskutantów spoza zasięgu spaczenia umysłu z Nowogrodzkiej.