|
Na spokojnie. Lekko przesadzają wszyscy, którzy obrzucają gównem Kazia i domagają się wykopania go z Wisły, ale niestety prawda jest taka, że Moskal jako trener ma "opanowaną" JEDNĄ taktykę i JEDEN sposób gry. Drużyna (a właściwie Kaziu jako reżyser) kompletnie nie potrafią zareagować na zmieniający się przebieg meczu, a że nie są w stanie narzucić swojego stylu gry, to kończy się to prawie zawsze tak samo. Moskal uczy się trenerki na żywym organizmie, którym jest Wisła. Oby tylko pacjent nie umarł zanim Kazik wyciągnie wnioski. Właśnie - brak wniosków z poprzednich spotkań jest najbardziej niepokojącą rzeczą. Nie chroniczna kopanina (są dobre momenty, teoretycznie będzie to wyglądało lepiej z czasem), nie forma Brożka albo humory Boguskiego (inni zawodnicy są w stanie pociągnąć drużynę), ale absolutna blokada do uczenia się na własnych błędach.
Umiejętność kontrolowania meczu bierze się z dwóch czynników: dobrze dobranej taktyki i ogólnej pewności siebie panującej w drużynie. Brak tego pierwszego, to niestety wina tylko i wyłącznie Kazia.
|