radekogi napisał(a):

Co do pierwszego zdania - myślę że tak. Jeżeli trener który ma posłuch w szatni powie że mają jechać do przodu i strzelić 3 bramkę to zawodnicy będą do tego dążyli. To cecha charyzmatycznego trenera.
Od roku mamy problem z ciągłymi remisami i frajersko traconymi bramkami w okolicach 90 minuty. Zawodnicy są winni? W dużym stopniu tak, ale pamiętaj że wymieniliśmy pół składu w okienku zimowym (całą drugą linię, bramkę) a problem nie zniknął, więc co piłkarze na złość nam robią? Problemem jest nastawienie mentalne drużyny która zaczyna się bronić jak tylko strzeli bramkę. Lechia dała nam 2 prezenty i w 13 minucie już powinno być po meczu, powinni zapierniczać pressingiem na nich jeszcze z 15-20 minut i Lechia byłaby na łopatkach. Każda drużyna która dostaje 2:0 w 15 minut ma przed sobą widmo pogromu i nie otworzy się żeby dostać kolejne bańki. Problemem jest to że my zamiast kontrolować mecz usypiamy i czekamy co zrobi przeciwnik. Przecież akcja na 2:1 to nic innego jak brak koncentracji i odstawianie nogi przez co przy każdym podaniu byliśmy spóźnieni i dostaliśmy bramkę, która moim zdaniem miała największy wpływ na końcowy wynik. Za szybko daliśmy sobie wbić bramkę mimo że Lechia nie istniała. To nie jest przypadek że w tamtej rundzie uznano nas za frajerów roku, którzy potrafią przegrać mecz prowadząc do 89 minuty. Dzisiaj się to potwierdziło i mało brakowało a skończyłoby się 3:4. Płyniemy na dno i to w bardzo szybkim tempie i jeżeli ktoś nie weźmie piłkarzyków za mordy to może się to skończyć bardzo źle.
|
Nie na złość tylko taka jest rzeczywistość, że po osiągnięciu celu drużyna się cofa. Problem w tym ze broniąc się trzeba grać aktywnie, a nie stać.
Płyniemy na dno? Chyba deczko przesadzasz. Fataliści przed meczami z Lechem i Legią już nas na dnie widzieli, a tu wygrana i remis na wyjeździe. Nie mamy drużyny żeby każdy remis traktować jak porażkę, a tak się niektórzy zachowują. Dzisiaj powinniśmy wygrać wszystko się dobrze ułożyło tylko lenistwo, minimalizm i kutas z gwizdkiem sprawili że znów jest remis. Bramka na 3:2 jest dowodem że jakby się tylko chciało chcieć mecz byłby wygrany. I trener choćby stał przy linii z batem zmian w głowach nie wymusi. Nas to potrzeba czasu i ambitnego celu...