Berg znalazł się w specyficznym miejscu swojej pracy z Legią, po pierwszych 10 miesiącach w stolicy wydawało się, że powstała drużyna na miarę LM. I pewnie, by tak było gdyby blondi nie pomyliła grajków w protokole. Teraz powoli wydawało się, że drużyna łapie polot, po upokorzeniu od Lecha (drugie w superpucharze). Przyjeżdża Wisłą, na której media w sumie ciągle stawiają krzyżyk i pokazuje, że bliżej im do Krakowa niż do piłkarskiego raju
Coś musiał powiedzieć

Na ręce patrzą mu bardziej, niż na początku pracy.