|
Kolejny punkt dla Moskala.
W pierwszej połowie Wisła, dzięki aktywnemu pressingowi na połowie rywala, praktycznie skasowała to, co Legia lubi najbardziej: szybkie wymiany piłki w strefie środkowej kończone prostopadłymi wrzutkami na skrzydłowych, co często w innych meczach kończyło się bramkami. Tym razem Legia została zmuszona do gry długą piłką, do grania górą w wyniku czego większość piłek przejmowali wiślacy. Bramka dla Legii padła dopiero gdy w wyniku wrzutki z autu niedaleko naszego pola karnego legioniści i tak mogli już szybko rozgrywać pod polem karnym.
W drugiej połowie Berg usiłował zniwelować skutki pressingu Wisły cofając swoich ofensywnych piłkarzy do środka i szukając wolnych stref do rozgrywania piłki tak, aby zyskać wyraźną przewagę w tym miejscu boiska. Trzeba powiedzieć, że przez pierwsze 10-15 minut to działało. Legia zyskała przewagę i łatwiej dochodziła do naszego pola karnego, ale było to związane z ryzykiem powstawania wolnych stref, zwłaszcza po naszej prawej stronie, co wykorzystywaliśmy, bo w II połowie wiślacy tam przeprowadzali przez Jovica większość akcji zaczepnych.
Moskal obnażył słabości legionistów a nasi piłkarze, nawet jak początkowo w II połowie nie szło i tak wiedzieli, co mają grać i grali to konsekwentnie, na spokoju i ze świadomością własnej siły.
A piłki, które, zwłaszcza w pierwszej połowie wchodziły w pole karne Lki tylko modliły się, żeby wykończył je ktoś z szybszą nogą niż dzisiejszy Brożek.
Taktyka OK. Skuteczność to już niestety rola piłkarzy.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|