Bo my żyjemy w takim chorym przeświadczeniu na zasadzie, że widzimy jakiś topowy mecz na zachodzie, na Bałkanach itp gdziekolwiek i wkręcamy sobie, że tam tak wygląda codzienność, że frekwencja wielka, że zadymy zajebiste, że klimat i w ogóle. A tymczasem to wszystko to są takie wystrzały, to tak jakby pokazać komuś nasz mecz z Legią czy Cracovią i wmawiać sobie i jemu, że u nas tak każdy mecz wygląda.
Przykładowo, czy te wszystkie serbskie, duńskie, szwedzkie, holenderskie, belgijskie, rosyjskie, ukraińskie, tureckie, greckie itd kluby mają taką zajebistą frekwencje i chuligankę (bałkany)? Nie. Jak już to, w niektorych z tych krajów są 1-2 kluby, które rzeczywiście odskakują naszym polskim z frekwencją, a później taka sama mizeria jak u nas czyli frekwencja średnio około 15-10 tys w dół.
I widać to też po starciach w europejskich pucharach. Te wielkie chuliganki bałkańskie dostają od nas oklep regularnie. My jeździmy do nich i podejmujemy rękawice a oni co najwyżej mogą sobie przyjechać do Polski z obstawą policji w stosunku 1 pies x 1 wyjazdowicza. Żadne Seville, Podgorice czy inne Sarajevy tutaj nie istnieją. Kto do Polski przyjechał chociażby w dobrej liczbie na sektor gości? Chyba tylko jakiś Hannover do Wrocka a tak? My mimo, że z biednego Kraju, mimo, że frekwencje na meczach mamy jakie mamy to zawsze się dobrze pokazujemy jako Polska. Chyba rzadko kiedy w pucharach liczba gości, którzy przyjadą do Polski jest większa niż rewizyta z Polski.
Tu jest ranking ten, który podał Patryk tylko z przed roku. Na końcu jest lista klubów z frekwencją 10 tys +. Jakoś tam wiele firm innych niż angielskie, francuskie, hiszpańskie czy angielskie nie prześciga Polaków.
http://stadiony.net/publikacje/rapor...ich_stadionach
Śmiem twierdzić, że w większości tych niby największych klubów, z najlepszą chuliganką itp mamy do czynienia z tym samym co w Polsce. Na mecze topowe się spinają, jest ich wtedy po 30-40 tys, a tak to koło 10 tys i tyle, chuligankę mają ale nie taką co co tydzień się napierdala tylko taką, która raz na jakiś czas zrobi wyskok, mega oprawy zrobią też raz na jakiś czas, z liczbami wyjazdowymi to chyba Polska jest w czubie rankingów, to chyba tylko u nas taka moda, żeby tak masowo jeździć za swoim klubem i mu się poświęcać na maksa.
Po prostu nasz
Nasz problem polega na tym, że się użalamy nad sobą i szukamy dziury w całym. Zawsze .......imy, że jak coś z zagranicy to lepsze, że tam łatwiej, więcej, bardziej hardcorowo. Tylko, że jak się o tym pomyśli i trochę popatrzy w te liczby, w to jak się prezentują Polacy i inne ekipy w pucharach to jakoś nie mogę wyjść z założenia, że u nas spokojnie dajemy radę i jesteśmy ponad normą mimo wszystko.