IncognitoTSW napisał(a):

|
choć cień na sprawę rzuca mi torpedowanie in vitro, które w przeciwieństwie to związków tej samej płci, aborcji, eutanazji etc. nie wywołuje u mnie żadnych negatywnych emocji, wręcz przeciwnie. Dyskusja powinna być jedynie na temat finansowania tego zabiegu, moim zdaniem powinien być finansowany przez pary starające się o dziecko a nie przez państwo i na tym sprawa się powinna kończyć.
|
Dla par i w tym właśnie tkwi problem. Powinna być finansowana tylko dla par małżeńskich a tego zdania zabrakło w ustawie.
Ustawa w takim kształcie jaka została podpisana przez Komorowskiego nie wyklucza możliwości skorzystania z niej także parom homoseksualnym. Nie wiem czy o tym wiesz ?
Cytat:
Z zapisów projektu ustawy nie wynika, że cokolwiek miałoby stać na przeszkodzie, aby homoseksualny nieformalny związek lesbijski mógł skorzystać z dawcy nasienia lub otrzymać embrion od dawcy. Nigdzie w żadnym punkcie ustawa nie wspomina, że biorcą może być tylko „związek heteroseksualny”. Co więcej określenie „heteroseksualny” nigdzie w tekście nie występuje! Jedyne konkretne warunki, które są stawiane przez ustawę zarówno dawcom jak i biorcom to konieczność pisemnej zgody i spełnienie warunki medycznych.
Dodatkowo dopuszczenie do procedury „in vitro” związków nie będących małżeństwami otwiera możliwości do wynajmu swego rodzaju „surogatek” np. przez związki gejowskie, bo o ile byłoby to praktycznie niemożliwe w przypadku kobiety żyjącej w związku małżeńskim, to zablokowanie tego procederu w związkach nieformalnych jest praktycznie niemożliwe.
|