Muszę się przyznać że byłem na stadionie sąsiadki w piątek . Zaprosili mnie moi przyjaciele (oprócz tego że kibicują tej drużynie to całkiem fajni goście

) Na początku wszyscy tylko z uśmiechem i życzliwością delikatnie tłumaczyli że moja drużyna dostanie tu kulturalny wp.....l . Po 3 minutach miny im zrzedły i pojawił się strach w oczach . Niestety ale potem Głowa dał im nadzieję . W każdym razie nie wrócił już u nich humor przedmeczowy a końcowy wynik przyjęli z nieukrywanym niezadowoleniem i frustracją.
Teraz parę słów o dopingu . Kibice sąsiadki uaktywniają się w zasadzie w dwóch momentach .
Pierwszy moment to tzw. hymn a szczególnie jak śpiewają że NIGDY NIE ZEJDĄ . Natychmiast po usłyszeniu tego połączyłem się z Panem Bogiem i zażądałem wyjaśnień ! No jak to , wystarczy być kibicem pasów i nie opuści się tego łez padołu !? Pan Bóg stanowczo to zdementował i potwierdził że nie ma takiej opcji . Zejdą , zejdą ,oczywiście każdy w swoim terminie . Uspokojony tą odpowiedzią zakończyłem rozmowę.
Drugi moment to jak zaczeli śpiewać że WISŁA TO STAR.. Załączyłem gogle-tłumacza i wyszło mi że STAR=GWIAZDA . Czyli opinie o tym ze nas nie szanują są lekko przesadzone . Wprawdzie oni jeszcze coś tam dalej śpiewali ale tego już nie słuchałem
A teraz trochę bardziej na poważnie .Dawno nie czułem takiej dumy z bycia Wiślakiem .
Nie byłem świadomy jak oni są totalnie zakompleksieni i jak ten kompleks determinuje ich zachowanie .Żeby być dobrze zrozumiany - nie mówię tu o moich przyjaciołach ale o socjologicznym obrazie większości kibiców sąsiadki . Oni jak kania dżdżu potrzebowali zwycięstwa a tu klops ... Co rodziło np. takie burackie zachowania jak oblewanie naszych piłkarzy przy wyrzutach z autu różnymi płynami ...
Doping to jakieś przedszkole .Nierówno , bez pałeru , anemicznie . W porównaniu do nich , my na Reymonta jesteśmy mistrzami (pozdrowienia dla naszych kiboli

) .
Można by jeszcze długo ale mi się nie chce
W każdym razie nie żałuję że tam byłem. A wynik ? Uważam że sprawiedliwy . A Boguś był niezły.