Grzaniec Galicyjski napisał(a):

Wystawianie na boku pomocy Jovicia to jawny sabotaż. Jest oczywistym, że Boban nigdy nie zagra rozsądnego spotkania na tej pozycji. Z wysokości trybun wyglądał jak dziecko we mgle i przez cały mecz nie dorzucił ani jednej piłki. Kiedy Burliga podłączał się do akcji ofensywnej, Jović nie wiedział co ze sobą zrobić. Nie jestem fanem Rafała, ale wydawał się naturalnym kandydatem do gry.
Nie jest moim celem pastwienie się nad Bogu ducha winnym Bobanem, chodzi o niezrozumiałe decyzje Kazimierza Moskala. Kolejna sprawa: Cywka w sparingach grał jako defensywny pomocnik lub na lewym skrzydle. Z Górnikiem zagrał pomiędzy defensywnym pomocnikiem, a ofensywnym, przy czym często jeszcze schodził na lewe skrzydło (przypomina się Krzysztof Rutkowski i tajemniczy "wariant piąty" w przypadku Madzi z Sosnowca).
17 meczów. 3 zwycięstwa. Ten wynik sprawiłby, że nie miałby szans utrzymać posady w Bytovii Bytów, MZKS Kozienice, czy Jezioraku Iława. Ten wynik nie przeszkadza mu dalej pełnić (albo raczej popełniać) funkcję trenera trzynastokrotnego Mistrza Polski. Powtarzam: kocham tego człowieka, bo jest symbolem. Tyle tylko, że ten symbol wielu z Was, szanowni Wiślacy, przysłania cały świat. Kazimierz Moskal jest słabym trenerem. Kiedy nie idzie jest zagubiony i nie potrafi reagować na to, co aktualnie się dzieje. Nie podejmuje w trakcie meczów ryzyka. Podczas drugiej połowy, rzuciło nam się w oczy, jak przy stanie 1:1 w okolicach 75 minuty na ławce Wisły panował totalny marazm, a on bawił się butem rzuconym na murawę bidonem. Trwało to może z minutę... Rozumiecie? Po meczu mówił, że jest rozczarowany. Ja najbardziej jestem rozczarowany nim samym, bo nawet jeśli zdawał sobie sprawy, że jest źle, to brakowało mu charyzmy by poruszyć zespół, odwagi, by coś zmienić. Nie piszcie, że brakowało mu argumentów na ławce. Nie takie drużyny odwracały losy meczów, ale na ławce musi stać przywódca. Generał. Taki jakim był Kazimierz Moskal - piłkarz i jakim NIE JEST Kazimierz Moskal - trener.
|
Gdyby wyniki Moskala odstawały od osiągnięć sprzed jego przyjścia, pewnie by już go tu nie było. Ale Wisła akurat pod względem miejsc zajmowanych w ekstraklasie jest dosyć regularna od kilku sezonów. A to wskazuje na to, że nie trener, ustawienie, czy system gry jest głównym problemem. Albo jeszcze inaczej. Nie ma trenera, który jest w naszym zasięgu finansowym i zechciałby tu pracować, mogącego obalić moją tezę. Na jedno wychodzi.