|
Mam wrażenie, że niektórzy z Was tkwią w bardzo dziwacznym, onirycznym miejscu, w którym piłkarze grają za obietnicę nieśmiertelności w pełnych wdzięczności wspomnieniach fanów a dożywotnia gra w Wiśle jest marzeniem każdego piłkarza od Karpat po Copacabanę.
Obudźcie się.
Sadlok załatwia sprawę w mało elegancki sposób i klasy w tym za grosz. Ale zróbcie sobie takie ćwiczenie intelektualne. Jest 2005 rok. Jesteśmy najbogatszym klubem w Polsce, Sadlok gra w Ruchu Chorzów, w którym raz mu płacą a raz nie. Robi więc podobny numer Ruchowi i przechodzi do nas. I co? Me likey?
Ostatnio edytowane przez Krotochwila : 03.07.2015 o godz. 09:44.
|