|
Przypominam nieśmiało, że piszemy o chłopcu, kompletnie bez doświadczenia, którego Franciszek S. rzucił na nową dla niego pozycję. Owszem, obrońcy kasowali go jak chcieli - podejrzewam jednak, że tak samo obrońcy kasowaliby dajmy na to Frankowskiego. Są po prostu zawodnicy, którzy nie mają predyspozycji do grania na boku pomocy. Być może taki jest Zając? Jeszcze inaczej, czy wprowadzając młodziutkiego zawodnika do zespołu - będąc trenerem - ustawiałbyś go na nominalnej pozycji, czy zapychałbyś nim dziury? Smuda zapychał dziurę na skrzydle - efekt widzieliśmy.
|