|
Zanim temat zostanie zamknięty, kilka słów ode mnie.
Pojawiło się dużo dobrych poomysłów, które mógłby zrealizować klub, natomiast mniej tych, za które bezpośrednio odpowiedzialność mogliby wziąć kibice.
Oczywiście w obu przypadkach są to wzajemne relacje.
Ale do czego zmierzam. Jestem tzw. Januszem, piknikiem, ale nie kibicem sukcesu, bo Wiślę kibicuję odkąd tylko pamiętam. Na stadionie pojawiałem się okazjonalnie, co nie zmienia faktu, że kupowałem i kupuję gadżety klubowe.
Myślę że nie poryszyliście jednego ważnego problemu jakim jest bezpieczentwo ze strony własnych kibiców. Myślę że i ja i wielu mi podobnych ma obawy o np. race wystrzelone w trybuny. Mam synka, który zaczyna podglądać mnie jak oglądam mecze, lubi usiąść przy mnie żebym mu opowiedział co się dzieje na boisku. I gdy pomyślę żeby go zabrać na stadion to mi się odechciewa. Przyśpiewki z wulgazryzmami w stronę własnych kibiców nie są zachętą dla mnie by na stadion przyjść i pokazć dziecku Wisłę. Zdaję sobię sprawę że stadion to nie teatr, ale kultura kibicowania też mogła by się nieco zmienić.
Problem we frekwencji w większości leży właśnie w mniejszej liczbie "niedzielnych" kibiców. Ci wierni zawsze przyjdą. Resztę trzeba zachęcić.
Mnie nie przekona bilet tańszy o 10% bo nie chcę tłumaczyć dziecku dlaczego wulgaryzmy kierowane są w nszym kierunku. Przez wydrzenie z racami żony nie przekonam, a o syna bym się bał.
|