cancer napisał(a):

|
Ogólnie to podoba mi się ten temat i zastanawiam się właśnie dlaczego naszym ludziom promocja klubu, wydarzenia jakim jest mecz czy przedmiotów w sklepie idzie tak topornie?!
|
z dwóch powodów:
po pierwsze "rozliczani" są oni nie z frekwencji która będzie za 5 lat (ani osoby które pracowały w marketingu 5 lat temu nie są rozliczane z obecnej frekwencji) tylko rozliczani są tu i teraz, mecz jest w sobote, koleś ma w poniedziałek zdać raport ile było osób, stąd takie kwiatki jak grupa dzieci z Arki Gdynia na derbach, czy na "szkolnym" klubu grupy ze Stali Rzeszów i Resovii i pół dnia rozkminki co zrobić żeby się rodzice/opiekunowie na E15 nie pobili

więc lepiej im jednorazowo nagonić jakiś baranów na mecz, niż przyciągać klienta i budować z nim taką relację by został na lata (bo może i klub by miał z tego potem jakiś zysk ale nie ma z tego aktualny marketingowiec)
po drugie to że pracują tam kompletne tłumany to już chyba każdy zauważył. Były kiedyś plakaty meczowe z wypisanymi naszymi osiedlami, myślicie ze dział marketingu wie które okolice w Krakowie są za Wisłą? Niestety nie znają nawet nazw osiedli i musieli się dopytywać co dać na plakat... A powinni nie tyle znać osiedla, co mieć wiedzę (np. korzystając z podanych przy wyrabianiu KK kodach pocztowych) na którym bloku na której ulicy kończy się teren Wisły - oczywiście byłby to podział miasta wg kryteriów sympatyków i oglądaczy, ale bardzo pomocny przy planowaniu kampanii czy to plakatowej czy np na wytyczeniu linii mpk na których można by się reklamować. Jeśli więc kuleją
takie pod-sta-wy to myślicie że wiedzą np ile osób z tych, które skorzystały z biletu za 5zł wróciło ponownie na stadion? Otóż nie wiedzą, więc nie wiedzą nawet czy ta akcja ma sens. Ważne że akcja nagania jednomeczowców ("w poniedziałek uwzględnię ich w raporcie") a czy oni zostaną i będą chodzić przez 5 lat to nie ich problem bo za 5 lat skład marketingu zmieni się 3x. Zaprosi się więc dzieci z Hutnika Warszawa (oczywiście w Hutnika czapkach), 2 autokary z podkarpacia (tam, gdzie piłkarze byli w szkole bo po co jechać do szkoły np na Przy Arce i budować tam młode pokolenie- lepiej jechać do wioski pod Jarosławiem (i stracić cały dzień podczas którego w krk można objechać 4 szkoły), ale skąd marketing ma wiedzieć jak wygląda sytuacja na tym Przy Arce) i już mamy 150 osób na meczu i w raporciku więcej
to tylko 3 przykłady a można by je mnożyć i nie zmieni się nic dopóki nie będą tam pracować osoby, które mają minimum wiedzy kibicowskiej (bo o tej marketingowej nie wspomnę) i którym będzie zależeć na tym jak Wisła będzie wyglądać za 5 lat a nie w poniedziałek na raporcie.
ps. zresztą co się dziwić że frekwencja spada jak swego czasu na całym E na krzesełkach były ulotki reklamujące oglądanie meczy w C+ (i nie były to ulotki C+ tylko danego salonu w którym można podpisac umowe, więc klub pewnie zarobił z 500zł a ile stracił to widzimy co mecz)