Amptiq napisał(a):

|
Z moich wizyt we Wrocławiu zauważyłem, że na każdym kroku widać kogoś w koszulce/czapce/szaliku Śląska i nikt z tego nie robi problemu.To według mnie robi dobry klimat w okół klubu, który jest widoczny na mieście i nie kojarzy się z "maczetą w rękawie i nożem w plecach".
|
Nie bredź.. jak przychodzi mecz z Legią to nikomu nie przeszkadza "maczeta w rękawie i nóż w plecach".
Tak samo jakby piłkarze Wisły awansowali do fazy grupowej LM to nie byłoby problemu z zapełnianiem 90% stadionu co mecz choćby 200 metrów dalej się zabijano.
W czasach kiedy piłkarze Wisły grali najlepsza piłkę działo się zdecydowanie gorzej na mieście, a o frekwencję nie trzeba było się martwić = karnety sprzedawane bodaj najlepiej w Polsce.
We Wrocławiu nikt nie robi problemu bo tam jest jeden klub to sobie mogą zrobić legalne graffiti na murze bo będzie on się trzymać 2 lata.
Cytat:
|
było by ograniczenie agresji werbalnej i wizualnej na meczach. Moim zdaniem dużo bardziej by kibiców przyjezdnych - nie ważne czy Podbeskidzie czy Legie - bolało gdyby zostali zagłuszeni równym głośnym dopingiem wspierającym Wisłę niż paroma zrywami jakimi to oni nie są k.., ch... jak to im nie połamiemy kości i jak to później nie spłoną.
|
Jakiej agresji? co się na stadionie Wisły takiego dzieje? u nas w porównaniu do innych stadionów jest istna sielanka, nawet jedna raca nie została odpalona, nie wspominając o awanturce.
A jak będziesz wychowywał kibiców, w tym młodzież na takie cioty to potem będą chować szaliki po majtkach - o czym wspomniałeś wcześniej. To jest stadion, emocje, klapy na oczach i jazda z k.urwami (z wyjątkiem oczywiście - Derby, Legia i tego typu frajerzy)
Problemem jest u nas mentalność kibicowska, przede wszystkim.
A Fan-Cluby wykonują kawał dobrej roboty, na wyjazdach jest ich często jest więcej niż krakusów.. ciekawe jak to wygląda na sektorze C..