|
Panie i Panowie.
Frekwencja, o której piszecie, to jednak nie wszystko. Choć nie ukrywam, że jest to pokazny wpływ do budżetu. Nie wiem, w jakim stopniu to wpływa na kondycję finansową klubu, ale zauważyć należy, że frekwencja osiąga max jedynie w przypadku przyjazdu Lecha, czy Legii. I jest to zjawisko występujące nie tylko u nas. To o czym piszecie, to sprawy fajne, godne realizacji, lecz do końca nie zamykają problemu finansowego Wisły. Moim skromnym zdaniem należy głeboko zastanowić się nad poważnym sponsorem, lub nawet zmianą właściciela, gotowego zainwestować na tyle, aby móc swobodnie funkcjonować. Nie twierdzę, że Wisłą jest pod względem finansowym na kolanach. Jednakże, jeśli tak jest, to aby wyjść na prostą, potrzeba minimum dwóch lat, przy założeniu, że Zarząd będzie na bieżąco rozliczany przez właściciela z realizacji programu naprawczego. Wszystko jednak musi być transparentne i przejrzyste. Jest nas około 10 tyś stałego elektoratu przychodzącego na mecze. Nasz głos musi być słyszalny i Zarząd musi się liczyć z naszymi sugestiami. Przynosimy im pieniądze w zębach. Mamy tym samym prawo wymagać efektów. Jeśli zatem będą środki na budowę drużyny w oparciu o poważne transfery i wykorzystanie talentu wychowanków, szybko wrócimy na należne nam miejsce. Wtedy na R22 będzie nas coraz więcej. Zobaczycie.
Jeśli jednak Zarząd i właściciel nie zmienią stylu myślenia, podniesienie się z dołka może być bardzo trudne. Dlatego optuję za głebokimi zmianami już od samej góry. Pozdrawiam gorąco.,.
|