63.5 Kg napisał(a):

Ale ja wiem ze Dudka jako pierwszy wylamal się z tym brakiem pieniędzy...
I ja wcale za nim wielce nie placze tylko chciałem zebsymy zaobserwowali pewien paradoks...
|
Ale tu nie ma żadnego paradoksu.
Dudki nikt nie chciał za darmo, trafił do nas jako zapchajdziura. Zagrał kilka przyzwoitych meczy, jeden dobry, kilka koncertowo zawalił. Taki średnio-cienki ligowiec jadący na nazwisku, mogący grać na kilku pozycjach, na każdej tak sobie.
Jeżeli Amica go kupi, to właśnie jako tanią zapchajdziurę, przez sentyment Skorży. Kolesia, któremu nie będzie przeszkadzało grzanie ławy jak długo kasa na koncie się zgadza. IMHO to marna decyzja, ale ich problem. Dużo nie ryzykują, najwyżej im szatnię roz.......i i pójdzie karnie do rezerw.
Dlaczego dla nich jest OK, a dla nas nie? Bo dla Amici jego kontrakt to są drobne, a dla nas - konkretny pieniądz. Proste. U nas Dudka miałby grać pierwsze skrzypce za tyle ile zarabia/chciałby zarabiać. Lepiej ściągnąć za te pieniądze kogoś, kto się być może wypromuje i na kim można zarobić (choćby i 100 K euro).
Wynik sportowy? Raz, że Dudka nie gwarantuje żadnego, dwa - jest on dla nas drugorzędny. W pierwszej kolejności liczy się wypłacalność.
Prościej? Jesteśmy dziadami. Ale może to lepiej?
Dla mnie duży kontrakt Dudki to pieniądze w błoto.