gdsmk napisał(a):

Nie mam pojęcia dlaczego utarło się w naszych realiach, że za wyniki zespołu w 90% odpowiedzialny jest trener.
Jestem w stanie zrozumieć takie podejście w Anglii, czy jakimkolwiek kraju, gdzie trener jest jednocześnie menedżerem, kształtuje politykę klubu, ma komfort pracy i niezależność.
Ale tutaj, gdzie to nie jest menedżer, tylko "coach", rzeźbiący bardzo często w gównie?
Gdzie odpowiedzialność piłkarzy?! Gdzie odpowiedzialność osoby dumnie zwanej "dyrektorem sportowym" ?!
Gdybym był Kazkiem Moskalem, to bym się solidnie w....ił.
1. Nie miałem żadnego wpływu na politykę kadrową
2. Nie miałem żadnego wpływu na przygotowanie drużyny do sezonu
3. Nie miałem dłuższej chwili na treningi z drużyną, bo non stop gramy co trzy dni
4. Piłkarze nie dostają pieniędzy
I po jednej rundzie, zajebiście pechowej, zostaję ochrzczony "chujowym trenerem, który siedzi przy linii jak mumia".
No to mieliście Probierza, który szczekał przy linii jak pojebany. Graliśmy mniej więcej tak samo.
Podsumowując moją opinię:
1. Na ten moment nie widzę WYRAŹNIE lepszego i GWARANTUJĄCEGO lepsze wyniki trenera w naszym zasięgu.
2. Nas po prostu i tak na takiego nie byłoby stać
3. Kazek jest tu i teraz, ma ważny kontrakt i co ważne, JEST WIŚLAKIEM.
4. Potrzebujemy zajebiście STABILIZACJI.
Jeśli ktoś mówi o Moskalu, że się nadaje na chłopców z I ligi - już widzę, jak Ojrzyński dociera do naszych celebrytów ze swoimi medalikami i pielgrzymkami do Częstochowy.
|
Najbardziej rozsądny post w całym temacie pracy Moskala w Wiśle. Zgadzam się z tobą gdsmk w 100%
Od siebie dodam: Wiadomo że straciliśmy ostatnio dużo punktów przez frajerskie końcówki i gdyby nie one to bilibyśmy się nawet o Mistrza, ale właśnie..nasza gra była na takim poziomie że mieliśmy czego żałować w końcówce! Nasza gra (nie licząc owych końcówek) była naprawdę przyzwoita. Widać było styl. Dobry styl. A z czasem przyjdą wyniki.